RELACJA

NEWSY

FOTO GALERIA

 

 

 

CZĘŚĆ I CZĘŚĆ II

 

[img:3:FR]Słuchawki, DAPy, DACki... sprzęt audio niejedno posiadł oblicze. Z domowego zacisza, po przeniesieniu się na ulicę, towarzyszy nam niemal na każdym kroku. Z jednej strony widzimy  rozwijający się segment stacjonarny, z drugiej zaś pędzący niczym pociąg wysokich prędkości, segment przenośnego audio. Pikanterii temu zjawisku dodaje fakt, że rozwiązania kieszonkowe, przestały ustępować jakościowo swoim „dużym”, braciom i siostrom -  niejednokrotnie ich dawno przeskakując.

Swoją część relacji z monachijskiej wystawy High End zamierzam poświęcić właśnie rozwiązaniom przenośnym oraz słuchawkom, przy czym od razu pragnę zaznaczyć, że w moim odczuciu słuchawki stały się pomostem spinającym obydwa te światy. Znajdujemy wśród nich zarówno wspaniale brzmiące modele przenośne jak i absolutnie luksusowe, hi-endowe modele domowe z dedykowanymi wzmacniaczami.

Waldemar Nowak,
Monachium 18-21.05.2017

 

[img:26]

Tak wygląda tzw. Atrium 3.1 czyli przestrzeń wokół hallu podzielona na kameralne pokoje funkcjonalnie przypominające to, co znamy z warszawskiej wystawy. Na zewnątrz tych przeszklonych pomieszczeń przebiega korytarz i wokół niego drugie tyle sal.
Takich Atriów są dwa poziomy + cztery hale.

Gdy odtwarzam w pamięci ogólny wygląd targów, to skłonny jestem zaryzykować twierdzenie, że wśród wystawianych produktów było chyba więcej różnych modeli słuchawek niż kolumn. Również bardzo liczną grupę tworzyły gramofony. Były eksponowane niemal wszędzie ale… gdy przychodziło do tzw. prozy życia to wiele spośród nich kręciło się jedynie na pokaz lub wręcz stało wyłączonych - do odsłuchów używane były streamingi z TIDAL’a lub pliki z tabletów.

Można wręcz powiedzieć, że w temacie łatwego dostępu do wirtualnych zasobów muzycznych TIDAL tu rządzi. Nie zauważyłem, by gdziekolwiek w użyciu były serwisy dostarczające pliki stratne. Spotify, Deezer i im podobne są dobre na ulicę, ale gdy przychodzi do kwestii jakościowych to TIDAL ze swoim bezstratnym streamingiem w jakości CD i plikami Studio Masters MQA jest chyba trudny do pobicia. Dotyczy to również poważnego sprzętu za ciężkie pieniądze - wbudowany dostęp do chmury to dla wielu producentów "być albo nie być" na rynku. Najbardziej zaskoczyła mnie jednak oferta kolumn tubowych - było ich znacznie więcej niż się spodziewałem, a kina domowego w formie prezentacji dla odmiany było niewiele.

 

[img:25:R]

Na stoisku Horch House można było nacieszyć się do woli Studerami, które wcale nie występowały w roli radiowych źródeł emisyjnych.
To były "zwykłe" magnetofony do użytku domowego, a czarne perforowane pudełka stojące obok to wzmacniacze słuchawkowe. Podobne szpule gdzieś mi się jeszcze w piwnicy walają ale kupowanie Studera do domu? To jak postawienie sobie haubicy w ogródku w celu odpędzania wróbli z czereśni. Może się czepiam, ale znam kilka wygodniejszych źródeł do napędzania słuchawek,
a już na pewno bardziej przenośnych.

Z lampą czy bez...?

Żeby powoli zmierzać do końca tego wstępu do relacji, podzielę się jeszcze kilkoma drobiazgami, które wpadły mi w oko. Tu i ówdzie widać było magnetofony szpulowe. Lampy dosłownie pchają się w oczy na każdym kroku, przez co można odnieść mylne wrażenie, że stanowią większość w konstrukcjach nowych wzmacniaczach. Okazuje się, że nie każdy producent chce się nimi chwalić i „przemyca” je we wnętrznościach. Gdyby nie opisy techniczne trudno by się domyślić ich użycia. Tak wiec kupując wzmacniacz słuchawkowy, można się stać posiadaczem lampowca nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

[img:23:R]

Beatlesi nadal rządzą - limitowane gramofony były prześliczne, a premiera nowej wersji kultowego albumu Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band już dosłownie lada moment.

Sprzęt przestał być czarny, oczywiście nadal dla wielu producentów jest to jedyny akceptowalny standard. Drugim co do popularności stał się biały - przez wielu klientów utożsamiany, całkiem słusznie zresztą, z nowoczesnością i kompatybilnością z produktami Apple. Pewna grupa firm postanowiła świadomie pójść w kolory. Słyszałem nawet głosy narzekania, że z tego powodu audio się kończy… gdy takie ikony jak Dan D’Agostino maluje swoje wzmacniacze.

No cóż, każdy ma prawo do własnych gustów i lepiej mieć wybór niż go nie mieć. Ja tam byłem zachwycony, zwłaszcza, że często widziałem kolor czerwony. Wielu użytkowników nie demonizuje roli audio w domu i postrzega sprzęt grający po części jako źródło dobrego designu, a po części jako źródło przyjemności - do nich adresują swoją barwną ofertę mali i wielcy na rynku - Focal, Micromega, Avantgarde. KEF i wielu, wielu innych. Nowy kolor dla jednych producentów oznacza poszerzenie oferty, dla innych powód do ogłoszenia światowej premiery - c'est la vie.

 

[img:22:R]

Czyż na przykład te Amphiony nie są słodkie? Do kobiecej przestrzeni jak ulał.

 

Co do premier na targach to było ich kilka. Niektóre spektakularne, a w innych przypadkach to jedynie nowe kokardki i sprężynki. Nie zdradzę ich jednak w tym tekście, odsyłając Państwa do newsów poświęconych poszczególnym markom. 

Czy warto jeździć do Monachium?

Definitywnie tak. Powody są co najmniej dwa. To zupełnie inna w charakterze impreza niż nasze warszawskie Audio Video Show. Krajowa impreza bardziej nastawiona jest na klienta indywidualnego, na zetknięcie się ucho w ucho ze sprzętem. AVS jest bardziej kameralny, w Monachium wiele marek tworzy ekspozycje, pokazując większość tego co posiada w bieżącej ofercie. Jest to wielka (538 wystawców, 29.000 m2), międzynarodowa, nastawiona na klienta indywidualnego impreza wystawowa. Ale równocześnie jest to związane z podpisywaniem umów i podtrzymywaniem kontaktów, biznesowe spotkanie dystrybutorów.

Odsłuchy stanowią ważną część wystawy, ale też nie wszyscy producenci je organizują - ponad połowa ekspozycji odbywa się w otwartej przestrzeni czterech hal, gdzie po prostu nie ma do tego odpowiednich warunków. W uzasadnionych przypadkach niektóre firmy ratują się stawiając niewielkie, zaadaptowane odsłuchowe boxy. Wszystkiego jest jednak tak dużo, że i tak dnia nie starcza na wejście bodaj na kilka chwil do każdej z firm.

Drugim powodem, dla którego warto pojechać do Monachium, jest możliwość zobaczenia sprzętu kompletnie w Polsce nieznanego. Firmy Niemieckie, Szwajcarskie czy Austriackie są często dla nas wielką egzotyką. Państwa azjatyckie reprezentowane były głównie przez firmy koreańskie i kilka japońskich. Niektóre z nich miały rozmach, którego nawet uznanym firmom europejskim chwilami brakuje. Mam na tę sprawę własny pogląd - Azjaci poszli w miniaturyzację i oferują najlepsze na świecie odtwarzacze przenośne. Nie są one tanie (czytaj - generują duże zyski), a sprzedają się jak ciepłe bułeczki, ponieważ osiągnęły one już taki poziom zaawansowania, że są kupowane w charakterze uniwersalnych źródeł przenośno-stacjonarnych. Dedykowane im stacje dokujące tylko ugruntowują taki stan rzeczy. Jednym słowem stać ich.

 

[img:2]

Konferencja otwierająca wystawę High End 2017 

Podczas prowadzonej przez Kurta W. Heckera otwierającej targi, konferencji prasowej, dało się słyszeć jaka wiara jest pokładana w rozwój nowych technologii. Była również mowa o nadziei towarzyszącej formatowi MQA w kontekście młodego pokolenia i gigantycznego, idącego w miliony sztuk sprzedanych urządzeń, boomu na sprzęt przenośny. Powiedziane to zostało wprost - streaming jest główną szansą na dalszy rozwój rynku. Według aktualnych danych niemieckiego stowarzyszenia przemysłu muzycznego 24-25% to streaming, 52-53% nośniki fizyczne, a reszta to pliki pobierane tzw. downloady. Tendencja kurczenia się rynku nośników fizycznych postępuje. Równie ważnym tematem w oczach osób organizujących targi okazało się pojawienie nowych formatów wielokanałowych towarzyszących filmom, ale temu tematowi poświęcę osobne opracowanie.

… a poza tym, było jak zawsze: wielu wielkich, kilka nieporozumień, kilka wpadek i garstka maruderów szukających szczęścia.

 

 

[img:1:L] HIGH END MONACHIUM 2017 - RAPORT cz. I

 

 

[img:10]

Na koniec zagadka - co projektant firmy Meters miał na myśli?
Oficjalnie chodzi o to, by ludzie z naszego otoczenia, czerpali przyjemność z patrzenia jak słuchamy muzyki.
Czy jak wskaźnik będzie wpadał na czerwone pole, to niby grozi mi przesterowanie mózgu?
Moje pierwsze skojarzenie, że to przyrząd do wykonywania egzekucji.

 

 

CZĘŚĆ I CZĘŚĆ II