ASTELL&KERN: A&ultima SP1000

Autor: Waldemar Nowak • 12 listopada 2017
ASTELL&KERN A&ultima SP100016.999 zł
12 listopada 2017 03:26
Waldemar Nowak INFOAUDIO.PL Dostarczył MIP sp. z o. o MIP sp. z o. o tel: 22 424 8254 www.mip.bz

[img:1:R]To urządzenie wywołuje sobą tyle pozytywnych emocji, że po prostu nie wiem od czego zacząć. Wielkości smartfona, grubości dwóch, a ważące tyle co mała cegła. Specyfikacji technicznej może mu pozazdrościć większość sprzętów stacjonarnych. Nowoczesny, elegancki, przenośny, podręczny Hi-Endowy streamer i odtwarzacz plików Hi-Res (zwykłych też). Przed Państwem pierwsza w Polsce i jedna z pierwszych na świecie recenzja obu wersji A&ultima SP1000.

Zacznę nietypowo, bo od pierwszych wrażeń odsłuchowych. Po wstaniu systemu włączyłem utwór, na którym zakończył ktoś przede mną. Padło na Tadeusza Nalepę „Jestem w piekle” i przyznam, że już pierwsze dźwięki (przepraszam za kolokwializm) wbiły mnie w fotel. Jaki cudowny zrównoważony bas, żadnej przesady, pełny, głęboki, dźwięczny, a jaka scena… po kilku sekundach stało się jasnym, że oto leży przede mną urządzenie wybitne. A tak dokładniej to leżą dwa.


[img:29]Zdjęcie wykonane podczas światowej premiery w Monachium

Stal i miedź

Jak szaleć to szaleć - chyba z podobnego założenia wyszedł producent - koreański iRiver wypuścił swój topowy produkt w dwóch wersjach obudowy. Frezowanych: z bloku miedzi lub z bloku stali nierdzewnej. Jest to chyba pierwszy taki przypadek jaki kojarzę by różne materiały obudowy poza odmiennym wyglądem miały wpływ (aż taki wpływ) na brzmienie. Producent zaklina się, że wnętrza obu są identyczne, jeśli więc tak jest, to każdy może się przekonać na własne uszy, czy i jaki wpływ może mieć obudowa na brzmienie urządzenia. Wybaczcie małą dygresję ale trafia się okazja - producenci sprzętu stacjonarnego (ci ambitniejsi) od dawna zwracali uwagę klientów na fakt, że obudowa została wykonana z takiego czy innego materiału, ale w zasadzie nic praktycznego z tych informacji nie wynikało. No bo jakie znaczenie ma dla klienta czy obudowa jest z blachy stalowej, aluminiowej czy miedzianej skoro urządzenie dostępne jest tylko w jednej wersji materiałowej. Jak nie ma możliwości porównania wpływu tych materiałów na brzmienie to równie dobrze obudowa mogłoby być z tworzywa, szkła, drewna czy styropianu. Jest jaka jest i tyle, a szlachetność użytego materiału, przekładała się co najwyżej na wzrost ceny i poprawę samopoczucia właściciela. Jedynym namacalnym przykładem łączącym materiał obudowy z poprawą brzmienia były autorskie modyfikacje Kena Ishiwata „KI” w produktach Marantza. Ale nawet tam sprawa nie była do końca jasna, gdyż za każdym razem mówiło się również o modyfikowaniu podzespołów.

Aż tu nagle pojawiają się dwa identyczne konstrukcyjnie odtwarzacze, w różnych obudowach i brzmią inaczej. Nie mówię tu o różnicach dostrzegalnych wyłącznie dla audiofili i nietoperzy - one po prostu grają różnie - musi być spełniony tylko jeden warunek, ale o tym później. Gdy zauważyłem tę różnicę podczas premiery na High End w Monachium zacząłem natychmiast temat drążyć, wtedy jeszcze nie wiedziałem, że nie tylko ja to dostrzegłem. Rozmawiałem z jednym z inżynierów odpowiedzialnych za projekt, korespondowałem później z Koreą dochodząc prawdy - jeśli więc założymy, że to wszystko nie jest ściemą i nic w DSP nie podkręcono, to owe różnice zaskoczyły samych konstruktorów, a dokładniej to spodziewali się różnic, ale nie na taką skalę. Owe różnice mogą wynikać głównie z odmiennej skuteczności w odprowadzaniu ciepła (miedź jest lepszym przewodnikiem). Podobne opinie usłyszałem później z trzech różnych źródeł. Od siebie dodam, że oba metale mają również inne właściwości ekranujące (zakłócenia zewnętrzne) i rezonansowe, a jak wiadomo rezonans podstawowym wrogiem dobrego brzmienia jest. No i docieramy do momentu gdy klient może dokonać wyboru według własnych preferencji - czy woli bardziej analityczne, ostrzejsze brzmienie stali, czy ocieplone, złagodzone, bardziej akustyczne brzmienie miedzi.

 

 

[img:6]Porównania z poprzednim flagowcem AK380 są nieuniknione, dlatego będzie się on przewijał na wielu zdjęciach. AK380 miał przedziwną geometrię obudowy, więc mimo, że mniejszy to na dole jest szerszy, microUSB zamieniono na USB typu C i co dość dziwne zmieniono standard portu dokującego

[img:5]Funkcję włącznika zasilania przejęło boczne pokrętło, wyjścia bez zmian, gniazdo na kartę microSD jest teraz hermetycznie zamykane co jest dobrym pomysłem - okruszki z kieszeni nie dostają się do wnętrza, ale żeby je otworzyć potrzebny jest specjalny kluczyk (czyt. spinacz do papieru)

[img:3]Wielofunkcyjne pokrętło - arcydzieło inżynierii i powód do dumy producenta, w lewym górnym rogu otwarte gniazdo na karty AK380

[img:2]Tu chyba też po staremu, pisze "chyba" ponieważ nie dotknąłem żadnego z tych przycisków ani razu - nie było potrzeby

 

 

[img:8:L]CZYTAJ > Relacja ze stoiska firmy w Monachium

 

Ponieważ miedź się utlenia, obudowę pokryto warstwą ochronną, ale nie liczyłbym na utrzymanie rudego wyglądu w nienaruszonym stanie, zwłaszcza gdy komuś mocno pocą się ręce. Taka miedzi uroda (99.9%) i trzeba się z tym pogodzić. Będzie ciemnieć i będą powstawać plamy. Za to po kilku latach taka spatynowana obudowa będzie więcej mówić o jej właścicielu, niż ciągle nienagannie srebrzysta drapana (podrapana) stal.

[img:7:R]
Patrząc na topowe modele Marantzów,
można odnieść wrażenie, że Ishiwata już dawno wpadł na to,
jak w prosty, choć niekoniecznie tani sposób
poprawiać brzmienie

 

A&ultima SP1000 (nie pytajcie jak to wymówić)

Zacznijmy od początku. SP1000 to przenośny odtwarzacz plików wysokiej rozdzielczości o audiofilskiej specyfikacji i w pełni symetrycznej konstrukcji. Posiada podwójny DAC AK 4497EQ, wyjścia: zbalansowane (2.5mm) i niezbalansowane (3.5mm), jak również cyfrowe wyjście optyczne. Pracuje w oparciu o lepszy, procesor od AK380 i ma wbudowane sporo pamięci (256GB), by gdzieś te gęste pliki przechowywać. Ekran dotykowy 5” wysokiej rozdzielczości (720x1280), Wi-Fi, Bluetooth z Qualcommowskim aptX HD i akumulator 3.400mAh/3.7V potrafiący utrzymać tego potwora przy życiu (po 2 godzinach ładowania) do 12 godzin pracy.

[lupa:1]To prawdopodobnie jedyne 3 zdjęcia wnętrza SP1000 dostępne w tej chwili na świecie.
Jakość jest jaka jest - zrobione telefonem w „trudnych” warunkach w fabryce w Korei. Akumulator jest wręcz monstrualnych rozmiarów / zdemontowany akumulator i płytka w górnej części pokazuje płytę główną w całej okazałości / po zdjęciu ekranowania sekcji audio widać symetryczny tor z procesorami DAC AK 4497EQ

Sercem urządzenia jest zastosowany po raz pierwszy przez Astella ośmiordzeniowy procesor. Wysoka moc obliczeniowa wpływa korzystnie na obsługę nawet bardzo dużych plików oraz na bardzo „gładką” pracę interfejsu. Cokolwiek byśmy nie robili, nie da się zauważać lagów. Nie przesilony procesor to również mniej wydzielanego ciepła, nawet po wielogodzinnej pracy obudowa pozostawał chłodna.

[img:9:R]DACki będące na wyposażeniu SP1000 można wykorzystywać w trybie samodzielnego, zewnętrznego konwertera cyfrowo-analogowego wspierającego natywnie odtwarzanie DSD. Czyli możemy podłączyć się poprzez USB typu C bezpośrednio do komputera i słuchać na słuchawkach, aktywnych kolumnach lub przez zestaw stereo. Poprzez przewód USB odbywa się ciągłe doładowywanie akumulatora, a to generuje ciepło w postaci wyraźnej letniości obudowy.

Pamięć to wbudowane 256GB, plus drugie tyle na karcie microSD. Mamy więc podręczne pół terabajta danych, co jak szacunkowo podaje producent powinno wystarczyć na 3.750 czterominutowych utworów w rozdzielczości 24bit/96kHz, a to cztery razy tyle FLACów, że o MP3 320 nie wspomnę.
EDIT: Na stronie producenta właśnie zmieniono specyfikację - karty microSD do 500GB, więc pojemność wzrasta do ¾TB.

[img:33:R]Produkcja odbywa się częściowo na obrabiarkach CNC,
a częściowo ręcznie

Inne wspierane formaty to: WAV, FLAC, WMA, MP3, OGG, APE , AAC, ALAC, AIFF, DFF, DSF, & MQS. Pliki PCM do 384kHz przy 32bitach, Natywna obsługa DSD64 i DSD128 do 1bit/11.2MHz. Natywnie MQS 44-192kHz przy 24bitach. 

Tajemnicze określenie MQS (Master Quality Sound) używane przez Astella to nic innego jak alternatywna nazwa dla gęstych, bezstratnych plików FLAC - nigdy już chyba nie pojmę po co (czyt. po jaką cholerę) udziwniać proste rzeczy, do których wszyscy już się przyzwyczaili? MQS i MQA to nie to samo, choć może bazować na tym samym materiale źródłowym - MQA to metoda bezstratnego pakowania gęstych plików do streamowania w sieci. Jak udało się wyciągnąć od wzmiankowanego wcześniej inżyniera, obsługa plików MQA przez SP1000 jest kwestią nieodległego czasu, po czym mój rozmówca ugryzł się w język rozumiejąc, że się „wygadał”. Gdyby poprosił o dyskrecję to nie szerzyłbym tego newsa, ale skoro udawał, że nic się nie stało to dzielę się nim bez oporów. Ach, bo przecież nie napisałem, że na pokładzie jest TIDAL, a jak TIDAL to i streaming FLACów i gęstych plików MQA z chmury (znaczy się niedługo będzie).

Każde urządzenie cyfrowe wymaga stabilnego zegara, w SP1000 zastosowano rozwiązania znane z hi-endowego sprzętu stacjonarnego - wysokoprecyzyjne oscylatory (VCXO - Voltage-Controled Crystal Oscillator). Zegary Femto - nazwa pochodzi od jednostki pomiarowej czasu gdzie jedna femtosekunda wynosi jedną kwadrylionową część sekundy (kto wiedział?). Taka dokładność ma bezpośredni wpływ na dokładniejsze odwzorowywanie częstotliwości akustycznych i lepszą kontrolę nad jitterem. Dla zegara SP1000 typowy jitter (nierównomierność pracy) wynosi 30 picosekund czyli trzydzieści trylionowych części sekundy (a tu ktoś ma pomysł ile to zer po przecinku?).

Dla osób lubiących dopieszczać brzmienie do swojego gustu i posiadanych słuchawek dostępny jest 20-to zakresowy equalizer ustawialny z dokładnością do ± 0.1dB. Krzywą można zmieniać parametrycznie lub po prostu narysować ją wstępnie palcem i dopiero wtedy doregulować suwakami. Wzmocnienie w zakresie ±5dB z przyrostem 0.1dB oraz Q od 0.1 do 4dB z przyrostem 0.1dB. Equalizer można wyłączyć lub wybrać któryś z presetów przygotowanych przez profesjonalistów (zapomniałem uwiecznić na zdjęciu, sorry).

[img:34]

Wyjście słuchawkowe 3.5mm ma niemal każde urządzenie odtwarzające (poza iPhonem oczywiście). To samo gniazdo 3.5mm dostarcza alternatywnie optyczny sygnał cyfrowy (zwykle potrzebna jest przejściówka na normalny SPDiF). Wyjścia zbalansowane 2.5mm to specjalność azjatyckich odtwarzaczy - zbalansowane czyli posiadające cztery piny w micro jacku. Dla wielu osób nadal szokująca bywa informacja, że trójpinowe wyjście 3.5mm to tzw. wyjście niezbalansowane, a zaskoczenie to podobnym jest do uświadomienia sobie, że przez całe życie mówią prozą :) Natomiast jeżeli np. w słuchawkach trafiamy na 3.5mm czteropinowy bolec, to prawie na pewno gdzieś na kablu wisi mikrofon.

[img:35:R]My tu gadu, gadu o Astellu, a kto tam się po sąsiedzku wystawiał?

Rolę "wejść" pełnią:

  • Wi-Fi (tylko 2.4GHz) do pobierania plików z komputera / sieci (TIDAL),
  • Bluetooth 4.1 z aptX HD. Bluetooth przydaje się chociażby by posłuchać czegoś z MacBooka czy innego desktopowego Mac’a. Przez Bluetooth nie da się odtwarzać plików DSD, a gęste FLACki są przycinane do 48kHz/24bit.
  • DLNA - jest też możliwość korzystania z urządzeń kompatybilnych z DLNA (Digital Living Network Alliance) podpiętych do wspólnej sieci. Pobieramy appkę AK Connect (Android, iOS) na smartfon/tablet i możemy strumieniować zasoby dysków NAS lub PeCetowych na SP1000.
  • USB 3.0 typu C (transfer do 10Gbps)
  • karta microSD

Gdy mamy na PC zainstalowane jakieś oprogramowanie serwerowoodtwarzające możemy używać SP1000 w charakterze bardzo wysokiej jakości DAC-wzmacniacza słuchawkowego.

Dla mnie przygoda zaczęła się po zainstalowaniu drivera USB - pobrałem plik, podłączyłem USB, przesunąłem palcem z góry w dół ekranu, kliknąłem w ikonę Disk by przełączyć się w tryb USB i… stało się coś czego istnienia nie byłem w stanie przewidzieć - w ustawieniach Windows wybrany „SP1000 USB DAC”, włączam w J. Riverze najnowszego George Michael’a i wydarzyła się rzecz zaskakująca - zamiast na słuchawkach strumień audio (wraz z wyświetlaną okładką) zaczął się odtwarzać na telewizorze. Nie wiedziałem, że istnieje jakiekolwiek powiązania pomiędzy moim kompem, a dekoderem telewizji cyfrowej. Śmiem wręcz twierdzić, że nigdy takowego nie było. Wszystko sprawdziłem 3 razy pod rząd i za każdym razem muzyka leciała z telewizora. Za czwartym razem pojawiła się w słuchawkach i nieodwracalnie przestała w TV. No, cud jakiś. Teraz muszę wymyślić jak to powtórzyć w sposób kontrolowany. „Fachowcy” z Orange uznali, że to niemożliwe :)

W zestawie otrzymujemy bardzo ładne, wykonane przez włoskich mistrzów skórzane etui, krótki przewód USB/microUSB typu C, dwa komplety poliwęglanowych szybek ochronnych na przód i tył (4 szt.) i mahoniową skrzynkę. Nie dostajemy żadnej ładowarki!

[img:10]Ekran większy, a okładka mniejsza - ot ciekawostka

AK380 vs SP1000

[img:11:R]Tysiączka w stosunku do trzysta osiemdziesiątki ma uproszczoną (czyt. mniej wydziwioną), i większą obudowę co przekłada się na dodatkowy cal ekranu z 4” na 5”. Rozdzielczość z 480x800 podskoczyła do 720x1280. DAC z podwójnego AKM AK4490 zmieniono na podwójny AKM AK4497EQ. Jednofunkcyjne pokrętło w postaci moletowanego wałka zastąpiono wielofunkcyjnym, wyglądającym trochę jak szlifowany diament. Gniazdo microUSB 2.0 zastąpiono wydajniejszym w kwestii transferu USB 3.0 typu C. Czteropinowy port od stacji dokującej zastąpiono pięciopinowym, acz gotowej nowej stacji jeszcze nie pokazano. Gadatliwy inżynier coś przebąkiwał, że dadzą się wykazać firmom trzecim. Slot na microSD jest teraz uszczelniony zaślepką z uchwytem podobnym do tych na karty SIM w smartfonach. Poza tym poprawiono kilka parametrów na czwartym miejscu po przecinku. AK380 wyprzedzał konkurencję o kilka długości, a teraz SP1000 powtarza ten sukces z nawiązką. Za to czas wstawania systemu nie różni się aż tak bardzo, jak by się można spodziewać - 26s (SP1000) 30s (AK380).


[img:12]Rozwinięte menu ekranowe w pełniejszej wersji na stronie dystrybutora

[img:21:R]A tak to wygląda w realu, kolory zgaszone, rozmyte okładki w charakterze zmiennego tła (tu przebija się Kate Bush) - trochę przygnębiająco, aż chwilami chciałem zmienić motyw. W AK380 nie było miejsca na ekranie na takie zabawy

A&ultimate pracuje pod kontrolą zmodyfikowanego Androida. Nawigacja jest bardzo intuicyjna i w większości przypadków polega na przeciąganiu palcem przez ekran od którejś z krawędzi. Regulacja głośności 150 kroków, jest całkiem płynna.

Brzmieniowo jest to urządzenie wybitne pod każdym względem. Czy ma ono jakieś wady? Jak na model kieszonkowy jest po prostu ciężkie, nie wyobrażam sobie gonienia autobusu z SP1000 w kieszeni - albo urwałaby się kieszeń, albo miałbym siniaki przez tydzień. Zupełnie osobną jest kwestia czy w ogóle goniłbym za autobusem? Po co gonić autobus? Gdy się ma SP1000 to się pewnie ma i Rollce Royce’a z kierowcą?

Szczegółowość jest fenomenalna, słychać przysłowiowe skrzypiące krzesełka perkusistów. Nie ma litości dla słabych realizacji, każda niedoróbka lub przesadny remaster stają się nieakceptowane. Użytkownik SP1000 bardzo szybko przechodzi kurs doboru muzyki pod kątem jakości i po przesłuchaniu kilku albumów po prostu wie. W przypadku zbyt przesadzonych remasterów pomaga włączanie EQ w trybie Pro, który uspokaja dźwięk.

Dynamika ogromna, instrumenty nie mieszają się, separacja wzorowa. Ogromne wrażenie robi bas, mocny, niski i bez odrobiny rozciągnięcia, a w realizacjach jazzowych to wręcz poezja.

[img:36]Obraz jest jak żyleta, gorzej z kątami, kolorystyka się zmienia zależnie czy patrzymy z lewej czy z prawej,
SP1000 vs AK380, na zdjęciu TIDAL HiFi

Nie próbowałem, ale podobno jest możliwe sparowanie odtwarzacza z telefonem - to kolejna z ciekawych funkcjonalności - odtwarzacz informuje o przychodzącym połączeniu i kto dzwoni.

 

Odsłuch

Z uwagi na rangę recenzowanego urządzenia wykorzystany do odsłuchów został równie ambitny zestaw słuchawek:

  • Focal Utopia (2 szt.)
  • Fostex TH900 Mk2
  • Denon AH-D7200

[img:13] 

Za punkt odniesienia służył słuchawkowy wzmacniacz lampowy Woo Audio WA3, który przy swojej cenie 3.500 zł wart jest swoich pieniędzy. W trakcie odsłuchów dysponowałem więc unikalnym w skali świata zestawem - obie wersje SP1000 (stal i miedź) podłączone jednocześnie do Utopii + AK380 do porównań co udało się udoskonalić w nowym modelu.

Niedawno w tekście informującym o zmianie szaty graficznej portalu wspominałem o ogromnym skoku jaki dokonał się w świecie mobilnego audio. Z jednej strony istnieją zestawy za kilkadziesiąt złotych, a z drugiej prawdziwy Hi-End cenowy. Leżące przede mną 3 odtwarzacze + cztery pary słuchawek + przejściówki to razem to ponad 95.000 zł.

 

[img:8:L]CZYTAJ > O zmianach na portalu

 

OK., wyłączam się na sesje odsłuchowe…


[img:22]Tu nastąpiło zanurzenie w bezmiarach oceanu muzyki

… witam po dłuższej przerwie - tydzień w raju. Od razu powiem, że nieco się martwię. Za kilka dni cały ten sprzęt jedzie wprost na Audio Video Show do strefy słuchawek i jak tu żyć bez niego Panie Premierze, jak tu żyć?

 

Odsłuch

Nie ukrywam, że przed napisaniem tej części miałem największy respekt. Trzeba ważyć słowa gdy próbuje się opisywać okolice doskonałości. Sprawa dodatkowo się komplikuje, gdy ma się w pamięci (w końcu nie tak odległy) zachwyt jaki wywoływał poprzedni flagowiec (AK380) i świadomość, że firma nie zamierza odpuścić - za rok lub dwa zaprezentuje coś jeszcze lepiej brzmiącego. Chwilami zastanawiam się gdzie jest realna granica poprawiania i udoskonalania. Kiedy osiąga się moment, gdy trzeba powiedzieć „dość, o to chodziło”? Sęk w tym, że producenci nie mogą tego zrobić - oznaczałoby to koniec dalszego rozwoju i produkcji. Bo „nie o to chodzi, by złowić króliczka, ale by gonić go!” jak pisała w 1969 roku Agnieszka Osiecka w tekście napisanym dla Skaldów.

[img:14]Utopia do kwadratu

By móc w sprawny sposób opisać wrażenia towarzyszące odsłuchom pozwolę sobie na ekstremalne skoncentrowanie treści, w przeciwnym bowiem razie powstanie tu praca co najmniej magisterska.

W użyciu były dwa modele zamknięte i jeden otwarty. Utworów opisanych miało być kilka, ale tekst zaczął się zbyt rozrastać, więc ograniczyłem go do nieśmiertelnego w moich testach: Rebecca Pidgeon z albumu [img:16:R]The Raven i utwór Spanish Harlem.

Denon AH-D7200 (3.500 zł) - Denona potraktowałem jako bazę. Od pierwszych sekund słychać, że odtwarzacz rządzi, oddech, przestrzeń i przyjemny bas kontrabasu. Można by rzec, że jest tak fajnie, że nie ma po co się przesiadać na kolejne słuchawki.

 

[img:8:L]CZYTAJ > Recenzja AH-D7200 (laureat tegorocznej EISA)

 

 

[img:17:R]Fostex TH900 Mk2 (6.000 zł) - często bywam pytany o to, co się właściwie takiego zmienia w dwa razy droższych słuchawkach. To trudne pytanie zwłaszcza, gdy uznamy za pewnik to, że każdy z nas słyszy nieco inaczej. Zmienia się kultura pracy, a słuchawki stają się wredniejsze (czyt. bardziej wymagające) w stosunku do strony technicznej nagrań. Plik taki jak ten - 24bit/176.4kHz obnaża wszystko! Dało się słyszeć wyraźny szum nośnika jakim była taśma magnetofonowa. Energia kontrabasu zmniejszyła się, a sam instrument nabrał ogłady i przesunął się jakby dalej od mikrofonu. Zyskało natomiast na wielkości studio nagraniowe przez co utwór stał się lżejszy i z większym oddechem. Również fortepian stał się bardziej wysublimowany, jakby pianista ledwie muskał klawisze.

Ponowny powrót do Denonów pokazał, że są one bardziej zdecydowane i dosłowne, a basowa podstawa rozciąga się, aż na "pogłos" wokół wokalu. Rebecca już nie brzmiała jak niebiański ptak śpiewający wraz z zespołem współdzielącym przestrzeń studia. Śpiewa wprost do mikrofonu w kabinie lub czymś od zespołu odgrodzona. Pianista stał się zwykłym pianistą, tracąc wirtuozerię w palcach.

Ponownie powracam do Fostexów - nagle marakasy wyłaniają się gdzieś z niebytu i stają się instrumentem wiodącym w drugiej części utworu. Znów przestrzeń i łagodność mlekiem płynąca. Ogólnie potwierdza to powszechnie panującą opinie jakoby TH900 Mk2 był jednym z najbardziej udanych modeli zamkniętych na rynku. Przy okazji najlepiej się zgrywał z SP1000 z całej trójki.

 

[img:8:L]CZYTAJ > Recenzja TH610 (modelu o oczko niżej od TH900)

 

 

[img:18:R]Focal Utopia (17.000 zł) - jestem zaskoczony podobieństwem kontrabasu do tego z Fostexów. Nie atakuje zmysłów, ale jakże melodyjnie mruczy sobie w tle. Pojawia się za to inna cecha - cień sybilantów - nazywam to cieniem ponieważ nie jest to typowe świstanie a’la Celine Dion, to takie wrażenie z pogranicza, że jeszcze nie świszczę ale jest blisko. Za to, o dziwo nie słychać szumu taśmy na początku nagrania. Drugim „o dziwo” jest zatuszowanie szelestu upadających kartek przed wejściem Mariachi. Trzecim „o dziwo” jest potwierdzenie na własne uszy kolejnej z obiegowych opinii, że Fostexy grają jak konstrukcje otwarte, a Utopie jak konstrukcje zamknięte, przez co ogólnym charakterem są bardzo do siebie zbliżone. Focale są bardziej przewiewne dla uszu, Fostexy lepiej tłumią pasywnie (ale bez przesady). W ślepym teście byłby problem z ich odróżnieniem (wiem, wiem, że za raz kilku zawodników, takich co to wszystko wiedzą lepiej, zadeklaruje chęć wzięcia udziału w próbie - nic z tego - kilkukrotnie już robiliśmy takie testy i wyniki zawsze były niejednoznaczne).

 

[img:8:L]CZYTAJ > Recenzja Focal Elear (o oczko niżej od Utopii, a grają lepiej niż kosztują)

 

 

Żeby zostać dobrze zrozumianym - Utopie nie cierpią na nadmiar „wiatru” wokół głowy, czyli na typowe dla konstrukcji otwartych uciekanie energii, a Fostexy dla odmiany nie mają typowego dla modeli zamkniętych wrażenia grania wewnątrz głowy. Na korzyść Utopii (lub niekorzyść zależy co kto preferuje) należy zaliczyć, że dzięki ograniczeniu w koncentrowaniu się na detalach zyskały na ogólnej muzykalności - słucha się fraz, harmonii, melodii zamiast skupiać się na drobiazgach, które nie były intencjonalnie przewidziane jako element dzieła muzycznego jak: skrzypienie krzesełek, luzy w perkusji czy muchy latające w studio.

[img:23]Dobra rada - zamiast ryzykować uszkodzeniem gniazda lub wtyku (3.5 mm to niedużo, a 2.5 mm wyjścia zbalansowanego to jeszcze mniej) warto używać elastycznych przejściówek podobnych do tych

[img:19:R]W tym wypadku był to FURUTECH ADL iHP-6335 za 250 zł co przy cenie serwisu (a darmowy serwis zwykle nie obejmuje uszkodzeń mechanicznych) jest kwotą pomijalną, poza tym gumowane pokrycie wtyku nie uszkodzi nam ekranu

Reprodukowany dźwięk jest bardzo dynamiczny, strukturalny (zgadnijcie co mam na myśli :) i całkowicie pozbawiony nerwowości. Klasyka brzmi po prostu super, grana z gęstych plików to wręcz super do kwadratu. Ubolewam, że nie miałem okazji skonfrontować Astella z którymś z referencyjnych DACów stacjonarnych, ale podejrzewam, że nie ustąpiłby pola.

 

SP1000 kosztuje słuszne pieniądze, ale też i ma w zamian kilka mocnych atutów do zaoferowania:

  • może pracować w charakterze głównego źródła w bardzo zaawansowanych systemach stacjonarnych (niech się tylko stacja dokująca pojawi)
  • może pracować jako DAC podpięty przez USB do komputera
  • napędzi chyba każde (poza elektrostatami) słuchawki na rynku
  • inwestycja w drogie słuchawki ma sens - zostaną w pełni wykorzystane
  • symetryczny tor audio, zakończony wyjściem zbalansowanym zagra jeszcze lepiej
  • bardzo wygodny interface (dotykowo-przyciskowe sterowanie)
  • baaardzo szybkie działanie np. podczas przeglądania okładek
  • duży ekran dotykowy bezproblemowy w odczytywaniu naszych intencji
  • żywotny akumulator
  • szybkie ładowanie
  • szybki transfer plików (USB 3.0)
  • Bluetooth z aptX HD (można imprezę grillową obskoczyć na głośnikach przenośnych lub używać słuchawek bezprzewodowych Beyerdynamica)
  • TIDAL jako niemal nieograniczone źródło muzyki (producent zapowiedział, że wkrótce będzie obsługiwał MQA)
  • zaawansowany EQ (np. tryb Pro EQ pięknie przygasza żarówiastość wszelakich remasterów czyniąc z nich ponownie muzykę)
  • obsłuży pliki dowolnej rozdzielczości (słuchanie jazzu z DSD to czysta ekstaza)
  • ogromna pojemność pamięci (do 750GB)
  • pięciopinowy port sugerujący możliwość pojawienia się dodatkowych urządzeń na wzór ekosystemu towarzyszącego AK380
  • no i świadomość, że póki co (do czasu kolejnej premiery Astell’a) nikt mu nie podskoczy
  • luksus z najwyższej półki w ręku

To zapewne niekompletna lista atutów, te przyszły mi do głowy od ręki. Jak na pojedyncze urządzenie jest całkiem długa.

[img:25]W zestawie: przepiękne skórzane etui wykonywane dla Astella we Włoszech, 4 szt. folii poliwęglanowej,
mahoniową skrzyneczkę można oddać żonie na biżuterię, żeby też miała jakiś pożytek z tego zakupu :)

[img:26]Przewód USB typu C, znacznie grubszy od typowych modeli komputerowych i specjalny kluczyk w kształcie litery "A"

Miedź kontra stal

[img:32:R]Doskonale pamiętałem z Berlina, że oba modele wyraźnie się od siebie różniły. W czasie odsłuchów w kameralnych warunkach gabinetu liczyłem na powtórzenie tego zjawiska w trybie natychmiastowym, a tu za przeproszeniem przysłowiowa d...pa. Puszczałem symultanicznie te same utwory na dwóch grajkach i zamieniałem słuchawki tak szybko jak to możliwe i nic istotnego się nie zmieniało. Uznając swój błąd, wpadłem nawet na pomysł, że w Berlinie prawdopodobnie ktoś bawił się na jednym egzemplarzu EQ i tak to zostawił, a ja nie sprawdziwszy ustawień puściłem plotkę w świat. Za czyn tak karygodny już byłem gotów publicznie posypać głowę popiołem.
Sesja trochę już trwała, obciążona elektronika się zagrzała i gdy włączyłem The Persuasions Sing U2 w utworze Angel of Harlem stało się! W 18s utworu rozpoczyna się zwrotka i o ile ogólny klimat pozostawał podobny, o tyle wokal zaczął się jednoznacznie różnić. To jakby śpiewało dwóch różnych facetów - ten stalowy nieco wyżej i jaśniej, ten miedziany cieplej i dojrzalszym (niższym) głosem. Nie wskażę zwycięzcy bo obaj byli świetni tyle, że nieco inni. I w ten oto sposób przekonałem się po raz kolejny, że warunki termiczne pracy podzespołów mogą mieć wymierny wpływ na brzmienie. Spróbujcie w ramach eksperymentu ochłodzić swój system i posłuchać, skądś się przecież wzięło powiedzenie „o konieczności dobrego wygrzania sprzętu”.

A co tam, ja wybrałbym miedzianego - bardziej mi się spodobał brzmieniowo, acz wynika to również z preferencji osobistych - jako metal wolę miedź od stali.

 

Wjeżdżając na pole minowe

Gdy producent wypuszcza w dość krótkich odstępach topowe urządzenia, a każde z nich kosztuje krocie, towarzyszy temu wiele emocji ze strony obecnych użytkowników, jak i pytań przyszłych klientów - czy warto (kupić / sprzedać / wymienić), no i jak się pogodzić z ewentualnym nagłym spadkiem wartości… moja rada taktyczna - jeżeli kupować to teraz, żeby za dwa lata miej bolało. A już całkiem na poważnie mówiąc, miałem luksus położenia przed sobą obu modeli jednocześnie, z podłączonymi identycznymi przejściówkami, kablami i słuchawkami.

Oj, ludzie - to jak bardzo dobry zamieniać na ciut bardziej „dobrzejszy”. Gdybym pomieszał słuchawki i nie próbował za wszelką cenę szukać różnic, to po kilkunastu sekundach nie byłbym w stanie ich odróżnić - szybka adaptacja słuchu zaciera różnice bezlitośnie (to była wersja optymistyczna).

 [img:24]Do AK380 dostępny jest ekosystem kompatybilnych drobiazgów jak: stacja dokująca z wyjściami XLR, czy napęd CD do bezpośredniego ripowania płyt

[img:27]AK380 posiada jeszcze jedną super featurę - może służyć jako mobilne studio nagraniowe, praktycznie profesjonalnej jakości

Wersja pesymistyczna (dla posiadaczy 380) jest taka, że o ile przesiadka z 380 na 1000 nie boli, o tyle powrót już niestety nieco smuci. Okazuje się, że otwartość 380 udało się jeszcze bardziej wysublimować, poprawiona została przestrzeń i ogólny klimat. Jest to „skok” mniej więcej odpowiadający zmianie wysokiego modelu kolumn na jeszcze wyższy model lub bardzo dobrych słuchawek o półkę wyżej (no tu to może lekko przesadziłem). Jest wyraźnie lepiej, ale bez deklasowania poprzednika. Zresztą chyba każdy to wie, że gdy mówimy o Hi-Endzie przyrost jakości o umowny 1% często oznacza podwojenie ceny. 380 deklasowała konkurencję i tu nic się nie zmieniło, po prostu Tysiączka podbiła stawkę. Najłatwiej wychwycić tę zmianę na dobrze nagranych wokalach - robią się subtelniejsze, jakby o pół kroku dalej od mikrofonu i na głębszym wdechu.

[img:28]Dobra wiadomość dla posiadaczy lub przyszłych posiadaczy SP1000 jest taka, że przewidziano i port i gniazdo do przykręcania śruby zabezpieczającej, łączącej zewnętrzny wzmacniacz lub jak to widać na poprzednim zdjęciu, moduł rekordera 

Czy gdybym miał 380-kę to zmieniłbym ją na 1000-kę? Niekoniecznie, chociażby dlatego, że 380 jest bardziej kompaktowa i ma dostępną od ręki stację dokującą… ale gdybym nie miał 380, a miał w kieszeni 16K zł to SP1000 kupiłbym bezdyskusyjnie. Gdybym natomiast dysponował połową tej kwoty - szukałbym na eBay używanej 380, teraz trafiają się okazje.
Czy słyszałem kiedykolwiek lepiej brzmiące urządzenie przenośne?
Nie słyszałem, i to w zasadzie zamyka wątek dyskusyjny…

O ja naiwny, to dopiero go otwiera :)

 

Zamiast podsumowania

SP1000 to może nie tyle duże (choć mały nie jest) co ciężkie (miedź 386.6g / stal 387.9 g) urządzenie kieszonkowe. Ogromny ekran 5” z lepszymi kolorami i w zasadzie ze wszystkim lepszym w stosunku do poprzednika jak chociażby pojemność pamięci, USB C, akumulator, ośmiordzeniowy procesor, nowszy DAC itp. Urządzenie dla prawdziwego pasjonata lub osoby, którą stać na posiadanie przy sobie w podróży ukochanej muzyki dostępnej w możliwie najwyższej jakości. Może również stanowić znakomite uzupełnienie stacjonarnego sytemu stereo.

Pozostała cała masa wątków eksploatacyjnych, których nie poruszyłem, a ten tekst i tak wyszedł bardzo długi, np. SP1000 w roli DACka do PC, wyjście zbalansowane kontra niezbalansowane, "firmowe" słuchawki AK T1P będące brandowanymi Beyerdynamicami z przetwornikami Tesla, albo jak się sprawuje TIDAL i dlaczego jest schowany w zakładce Store. 

Trzeba się dzielić, niech ktoś inny dopisze resztę tej fascynującej historii...


[img:31]A za mój komentarz niech posłuży zdjęcie z Monachium

Specyfikacja wyjść

  • [img:20:R]Częstotliwość:
    • Wyjście niezbalansowane: 20-20kHz (+/-0.062dB), 10-70kHz (+/-0.68dB)
    • Wyjście zbalansowane: 20-20kHz (+/-0.061dB), 10-70kHz (+/-68dB)
  • Sygnał do szumu (SNR):
    • Niezbalansowane: 120dB @ 1kHz
    • Zbalansowane: 122dB @ 1kHz
  • Przesłuch:
    • Niezbalansowane: 138dB @ 1kHz
    • Zbalansowane: 143dB @ 1kHz
  • Zniekształcenia harmoniczne (THD+N):
    • Niezbalansowane: 0.0005% @ 1kHz
    • Zbalansowane: 0.0008% @ 1kHz
  • IMD SMPTE:
    • Niezbalansowane: 0.0004% 800Hz 10kHz (4:1)
    • Zbalansowane: 0.0004% 800Hz 10kHz (4:1)
  • Oporność wyjść:
    • Niezbalansowane: 3.5mm: 2 ohm
    • Zbalansowane: 2.5mm: 1 ohm

Tak wygląda 100.000 zł w wersji przenośnej - waży kilogram i mieści się w torbie

Na zakończenie kawałek filmu by łatwiej było to wszystko sobie wyobrazić...

reklama
Copyright © INFOMUSIC 2017