
Waldemar Nowak
INFOAUDIO.PL
Info
FNCE S.A.
tel: +48 22 270 29 45
pl.fnce.eu
Napisz Email
FOCAL i NAIM: nie ma tytułu, który opisałby co się tam wydarzyło, a było grubo, baaardzo grubo
Bez cienia wątpliwości, rozpoczynam serię relacji z Audio Video Show 2025 od wydarzenia, które pod wieloma względami zamiotło podobne, w jakich brałem udział poza granicami kraju — mowa oczywiście o sensacyjnie udanej prezentacji Dolby Atmos na Focal Grand Utopia, połączonego z rozmową panów: Jacka Gawłowskiego (laureat nagrody Grammy z ponad 500 miksami immersyjnymi na koncie), dr. Maksymiliana Górskiego (dyrektor w Dolby Laboratories z Wrocławia) i Piotra Welca (Warner Music Poland), a które było ilustrowane fenomenalnymi miksami polskiej muzyki przygotowanymi przez p. Jacka.
Prezentacja systemu Olaf Steinert, natomiast film i tekst poniżej to kompletni odmienne treści
(kliknij, żeby obejrzeć film)
W tym roku do Warszawy zjechało wiele wybitnych kolumn i innych urządzeń, natomiast to, co zorganizowała Grupa Horn powinno zostać odnotowane w świętych kronikach Hi-Endu (o ile takie istnieją), jako wydarzenie bezprecedensowe na skalę światową — zapraszam do lektury.
Na pierwszy rzut oka, nic nie zapowiadało sensacji — Focal jak Focal, kolumny wielkie, bo to Grande Utopia EM Evo, natomiast szafka pod ścianą (widoczna na drugim ujęciu) + kratownica pod sufitem i konfiguracja 7.4.4 sugerowały, że zaraz coś tu może wybuchnąć...
(kliknij)
W Studio TV3 stworzono system iście królewski, a może adekwatniej go nazwać cesarskim: na frontach najwyższe modele kolumn pasywnych — Focal Grande Utopia EM Evo napędzane legendarnym wzmacniaczem NAIM Statement (ok. 750 W) + kanały dookólne i efektowe + potężne subwoofery. Całością zarządzał topowy procesor dźwięku Marantz AV 10, który poprzez wielokanałową końcówkę Marantz AMP 10 rozprowadzał sygnał do głośników efektowych w wersjach przeznaczonych do zabudowy / montażu naściennego.
Od lewej: Jacek Gawłowski, dr. Maksymilian Górski i Piotr Welc
(kliknij)
Piotr Welc (Warner Music Poland): Jesteśmy jedną z tych firm, które bardzo mocno promują technologię Dolby Atmos. To niesamowite, jak w ciągu ostatnich lat zmienił się sposób, w jaki możemy słuchać i doświadczać muzyki — wiem, że ta technologia ma równie wielu fanów co i zagorzałych przeciwników. Dziś porozmawiamy na temat jej plusów i minusów oraz jak słuchać dźwięku przestrzennego w normalnych warunkach domowych.
Gdy zapowiedziano pierwszy utwór, wpadłem w lekką panikę, że trafiłem na jakieś wykopaliska — miała zagrać Maryla Rodowicz nieśmiertelną „Małgośkę”, natomiast to, co usłyszeliśmy w miksie Dolby Jacka Gawłowskiego wbiło mnie w pozytywne zdumienie i chyba nie tylko mnie. O kurczę, ale fajna jazda (mówimy tu o nowym nagraniu — premiera albumu 14 listopada 2025).
Jeśli Atmos, to i konfiguracja kinowa, a to oznacza m.in. kanał centralny — tu przepotężny Viva Center Utopia Evo / od tyłu widać, że zbudowano go, podobnie do kolumn podłogowych umieszczając przetworniki po łuku, by zachować podobną odległość od uszu słuchającego
(kliknij)
Welc: Maksymilianie wytłumacz w prostych słowach, dlaczego warto się przesiąść z naszych starych systemów 5.1 czy 7.1, w które inwestowaliśmy jeszcze 10 lat temu na Dolby Atmos, no i przede wszystkim, czym Atmos się różni od tego, co już znamy.
Maksymilian Górski (odpowiedzialny za rozwój technologii Dolby w Europie): Dzięki Dolby Atmos zupełnie inaczej zaczęliśmy myśleć o dźwięku — już nie w kategoriach ścieżek, które trafiają do głośników, a w kategoriach obiektów audio, które są umieszczone gdzieś w przestrzeni, co umożliwia artystom zupełnie nowe formy wyrazu. Natomiast osobnym zagadnieniem jest jak te obiekty odegrać na głośnikach, które mamy w domu.
W systemie Atmos istnieje element zwany rendererem, który przelicza położenie tych obiektów, dopasowując je do ustawienia posiadanych głośników. Jeśli ktoś ma 7.1.4, możemy odegrać 7.1.4, jeżeli ktoś ma soundbar, który symuluje 5.1.2, to możemy odegrać 5.1.2, jeżeli ktoś ma słuchawki, to możemy zrobić renderowanie binauralne na słuchawki, a jeżeli ktoś ma Atmos w samochodzie, to jesteśmy w stanie odegrać dźwięk przestrzenny i na jego konfiguracji głośników.
Oczywiście można też pójść i w drugą stronę — jeśli za rok zachce się rozbudować system do 9.1.6, to każdy dodany głośnik zostanie odpowiednio wykorzystany.
Welc: Na czym polega unikalność technologii Dolby Atmos na tle konkurencji? Przecież Sony startowało ze swoim rozwiązaniem, a i wy wcześniej mieliście inne systemy… skąd więc wiara, że akurat ten system przetrwa i że nie będzie to kolejny gimmick?
Górski: Systemy przestrzennego audio znane są od lat 70. i każdy może sobie wymyślić własny, natomiast problem leży w ich praktycznej realizacji.
Atmos ma już 13 lat — startowaliśmy od kina — powstawały filmy, które później chciano odtwarzać w domu, więc powstały domowe systemy do odtwarzania Atmosa, a ponieważ na wieszanie głośników pod sufitem jednak mało kto się decydował, więc powstały rozwiązania odbijające dźwięk od sufitu i tworzenie efektów w taki sposób.
Gdy soundbary stały się dostępne i popularne, to okazało się, że można na nich również odtwarzać i muzykę. Wtedy zanieśliśmy nasze kinowe narzędzia muzykom i okazało się, że dla nich one są równie atrakcyjne i elementy układanki zaczęły do siebie pasować — były narzędzia, które pomagały tworzyć muzykę i były urządzenia będące w stanie ją odtwarzać — tak powstał działający ekosystem.
Nasza konkurencja czasami również tworzy bardzo interesujące rozwiązania, ale gdy zabraknie im choćby jednego elementu tej układanki to taki system traci swoją pełnię funkcjonalności.
Jako że z mediów tzw. głównego nurtu na prezentację załapałem się chyba tylko ja (sweet spot limituje liczbę dostępnych miejsc), więc trochę z konieczności, a trochę ku mojej radości, o tym, co tam się działo przeczytacie tylko na InfoAudio.pl :)
Welc: Jacku, czy pamiętasz swój pierwszy miks zrobiony w Dolby Atmos i czego do niego potrzebowałeś?
Jacek Gawłowski (od 22 lat właściciel studia masteringowego JG Master Lab): Oczywiście, to była piosenka Dawida Kwiatkowskiego „Idziesz ze mną”, wydana przez Warner Music. Utwór ma już 4 lata i nadal jest na szczycie playlisty Apple Music.
Do zrobienia ciekawego miksu potrzebna jest jak największa liczba śladów, czyli tzw. stemów — oddzielnie zgrane instrumenty perkusyjne, bas, gitary, wokale, chórki, które zamienia się na osobne obiekty i mając ich np. 128, mogę każdy z nich umieścić w przestrzeni 3D.
Osobiście preferuję by perkusja, wokal i bas grały we frontowych głośnikach, to trochę wynik naszego przyzwyczajenia do stereo, ale z drugiej strony nie każdy dysponuje tak rozbudowanym systemem jak ten i wtedy fronty ma najmocniejsze. Natomiast cała reszta „wędruje” tworząc przestrzeń.
Welc: Jak proces współpracy z artystami wygląda w studio — pracujesz z osobami świadomymi, czy musisz przekonywać?
Gawłowski: Artyści często na początku podchodzą do Dolby Atmos, jak przysłowiowy pies do jeża, dopóki nie usiądą i nie posłuchają — od chwili, gdy opanowałem tę technologię, aż do dziś, po sesji odsłuchowej nikt jej nie odrzucił — przykłady przekonują.
Ja, czy Warner staramy się propagować i edukować, natomiast nadal mało jest u nas studiów przystosowanych do miksowania przestrzennego. Żeby złapać „skalę problemu” — stan na czerwiec b.r. — Polska 20 studiów, Wielka Brytania ponad 1000, z czego połowa w Soho w Londynie.
Oczywiście istnieją również i sceptycy, do których zaliczają się przede wszystkim ci, którzy Atmosa nigdy nie słyszeli.
Sercem systemu napędzającym kolumny frontowe był legendarny wzmacniacz NAIM Statement, a źródłem dźwięku stereofonicznego (podczas tradycyjnych prezentacji) streamer NAIM ND 555 wspomagany dwoma zewnętrznymi zasilaczami NAPS 555 DR
Welc: Maks, a jak wy jako Dolby Labs przekonujecie muzyków do tej technologii?
Górski: Jest dokładnie tak, jak powiedział Jacek, wystarczy coś puścić — Atmos daje zupełnie nowe możliwości, jeżeli chodzi o rozłożenie dźwięków przestrzeni. Jedną z najtrafniejszych opinii, jaką powiedział mi jeden z artystów to, że przestał się martwić jak wepchnąć wszystkie instrumenty w dwa kanały. Po rozmieszczeniu w przestrzeni zupełnie inaczej się to słyszy.
Gdy mówimy o Atmosie dla potrzeb muzyki (Atmos Music — red.) jest on naszą najszybciej adaptowaną technologią — zaczęliśmy tuż przed pandemią, w grudniu 2019 (TIDAL jako pierwszy zaczął strumieniować muzykę w immersyjną — red.) i zanim się ona skończyła w 2022, na świecie było już tysiąc studiów, a teraz jak już było wspomniane, tyle jest w samym UK. To po prostu bardzo popularna technologia, dlatego że pozwala twórcom na ogromną swobodę.
Welc: Jacku, co proponujesz posłuchać?
Gawłowski: Sanah, bo ona ostatnio sprzedała dwa „Stadiony Narodowe”.
Welc: Opowiem państwu anegdotę — w 2017 nikt jeszcze nie wiedział kim jest Zuzia, kiedy jako Sanah zadebiutowała na Audio Video Show, na tej samej sali, gdzie normalnie odbywają się konferencje prasowe piłkarzy. Myślę, że na archiwalnych materiałach Adama Mokrzyckiego można to odnaleźć. Na sali było 17 osób gdy Zuzia Mokrzycka zagrała na skrzypcach i zaśpiewała z zespołem.
Sanah w duecie z Katarzyną Nosowską w Ofelia
Kolejna zaśpiewała Sanah w utworze „Ofelia” i jasnym się stało, że wersja stereofoniczna, to jedynie namiastka tego co ten utwór ma do zaprezentowania w wersji immersyjnej — trudno byłoby mi sobie wyobrazić, by jakiś zagorzały audiofil po wysłuchaniu tej wersji nadal gotów byłby się upierać nad wyższością stereofonii — tu nie musimy się powoływać na te jakże trudne do zdefiniowania określenia w rodzaju szerokość i głębokość sceny, czy holografia. Sam fakt, że w różnych recenzjach się o nich wspomina, świadczy o poszukiwaniu urządzeń potrafiących do dwuwymiarowego stereo dodać odrobinę trzeciego wymiaru.
Atmosowa „Ofelia” wniosła sobą zupełnie inny, nowy, bogatszy przekaz, który w niewielkim stopniu przypominał „mantrowy” charakter miksu stereofonicznego. To było jak rozpalenie ogniska w jaskini, w której dotąd siedziało się przy świeczce.
Wygrani są tu posiadacze instalacji kinowych, które można rozbudować o warstwę górnych głośników efektowych tworząc istne niebo na ziemi.
Gawłowski: Tworzenie takiego miksu pozwala budować zupełnie nową dramaturgię. My tego nie widzimy, natomiast pod koniec utworu wszystkie obiekty drżą, co powoduje taką dodatkową ekscytację.
Na Atmosie zyskuje również muzyka, w której jest dużo basu (jak Hip Hop), ponieważ mamy tu dodatkowy kanał LFE dla subwoofera, a jeszcze lepiej, gdy subów jest kilka, gdyż jeden można łatwo przesterować i elektronika może wtedy go przycinać co wprowadza zniekształcenia. W Atmosie wszystkiego możemy mieć więcej niż w stereo.
Skoro o basie mowa — kanał LFE tworzyły cztery subwoofery Focal Cinema Utopia Sub,
zasilane przez cztery wzmacniacze NAIM CI-NAP-101 (te z białym logo stojące w szafce)
Górski: My jako Labolatorium Dolby nie certyfikujemy studiów, natomiast mamy dość szczegółowe wytyczne na naszej stronie internetowej, z których każdy może skorzystać, oraz mamy certyfikowanych partnerów, którzy potrafią doradzić i skalibrować system, żeby prawidłowo grał. Tak certyfikowane studia (kinowe, bo muzycznych to nie dotyczy — red.) trafiają wtedy na światową listę.
W domu można mieć mniej kanałów, natomiast optymalne efekty zapewniają konfiguracje 7.1.4, a maksymalne 9.1.6 (gdzie można postawić więcej subów, acz określenie np. 9.4.6 jest tu nieco mylące, gdyż kanał niskotonowy w miksie jest jeden, natomiast w marketingu spotyka się oba oznaczenia).
5.1.4 / 5.1.2 są również OK.
Soundbary potrafią robić świetną robotę, zwłaszcza gdy z tyłu można postawić głośniki surround.
Osobną kategorią są słuchawki, gdzie rendering odbywa się w trybie binauralnym. Tu ważna uwaga — żeby słuchać Dolby Atmos na słuchawkach, wcale nie muszą to być słuchawki firmy Apple (!!!), wystarczą słuchawki dowolnej marki.
To jest informacja nieoficjalna, ale gdy słuchamy z Apple Music, to nie potrzebny jest nawet procesor Dolby Atmos, również w przypadku filmów z Apple TV — jeśli posiadamy kino domowe działające z kodekami Dolby, to zagra ono na konfiguracji 5.1 nie tracąc nic z informacji przestrzennych — po prostu górne kanały spadną piętro niżej, ale nie przepadną.
Welc: Jacku, czy ty czujesz się rzemieślnikiem, czy artystą w tym kreowaniu?
Gawłowski: Absolutnie artystą. Atmos stał się moim hobby, to nie jest praca tylko przyjemność. Gdy dostaję stemy, to najczęściej towarzyszy im również już miks stereo, czyli ktoś przede mną już się przebił przez te bagna, dokonał wstępnej selekcji…
500 miksów przez 4 lata to sporo.
Za efekty dookólne (surround) odpowiadały cztery zestawy do montażu 1000 IW LCR Utopia, wzbogacone o subwoofery 1000 IW SUB,
czy to nie przesada? Może i tak, ale jak szaleć to szaleć
Zagrała Justyna Steczkowska „Slawik” i wrażenie było... jakbym słuchał ścieżki dźwiękowej do wysokobudżetowego, a jeszcze nieistniejącego filmu, to jest zupełnie inny i znacznie bogatszy rodzaj doznań niż zwyczajne słuchanie „piosenki”.
Rolą procesorów jest „zwijanie” miksu do mniejszej liczby kanałów, a nie dodawanie czegoś, czego w nim nie ma. To zapewnia wsteczną kompatybilność i umożliwia posłuchanie miksu 7.1.4 na mniejszej liczbie kanałów. Z drugiej strony nie musimy od razu iść w najbardziej rozbudowane rozwiązanie i możemy dodawać kolejne kanały etapami.
Generalnie Dolby stoi na stanowisku, żeby przy miksach stereo nie grzebać, natomiast producenci proponują to, co podnosi im sprzedaż — mówię tu głównie o algorytmach do up-miksowania ścieżek 5.1 z DVD, by móc usłyszeć namiastkę wirtualnej przestrzeni, natomiast nie ma obowiązku włączania tych „ulepszaczy” rzeczywistości
Welc: Często w rozmowach z audiofilami odnoszę wrażenie, że ta technologia traktowana jest we wrogi sposób…
Gawłowski: Mam tu świetną anegdotę — w latach 60-tych, gdy standardem było mono, gdy inżynier zaczynał robić miks stereofoniczny to The Beatles wychodzili ze studia, bo nikogo to wtedy nie interesowało.
Ja to sobie wyobrażam tak, że za 10 lat systemy immersyjne będą nam towarzyszyć wszędzie. Oczywiście, że to będzie trochę droższe, bo takie auto zamiast dwóch będzie potrzebowało kilkunastu głośników, ale to nas czeka. Z czasem Atmos wyprze stereo, natomiast jest to proces nieunikniony.
Warto sobie powiedzieć, że obecnie istnieje również cała masa złych miksów atmosowych. Ja korzystam głównie z Apple Music słuchając muzyki świata i słyszę, że część z niej jest miksowana na słuchawkach, czyli ludzie ją tworzący nie do końca wiedzą co robią. Gdy tworzę miks na kolumnach, to na koniec dodatkowo tworzę miks binauralny na słuchawki, który jest pochodną tego pierwszego, natomiast jest wiele osób zajmujących się miksowaniem wyłącznie na słuchawkach, a taka produkcja średnio się nadaje do słuchania na kolumnach.
Patrząc na liczby, lwia grupa konsumentów słucha na słuchawkach (z czego większość na AirPodsach, bo marketing Apple wbił nam do głów takie skojarzenie), więc nie ma co się dziwić, że producenci, tnąc koszty robią tylko „pół roboty”.
Jednocześnie pamiętajmy, że cechą prawidłowo stworzonych miksów atmosowych jest ich zdolność do automatycznego dostosowywania się do posiadanego sprzętu i nawet jeśli na dziś dysponujemy instalacją kinową 5.1 to i tak usłyszymy więcej niż z klasycznego miksu 2.0. Ach i jeszcze jedno — to kieruję do purystów — za tymi miksami stoją również artyści wraz ze swoją wrażliwością i emocjami, a nie bezduszne algorytmy i o ile gotów jestem się zgodzić z tezą, że „kiedyś inaczej się słuchało”, to nie oznacza to, że było to słuchanie lepsze, a jedynie, że wczesnej technologia podwalała na mniej i trudno teraz z tego robić na siłę jakąś cnotę (podobnie jak nikt nie płacze za mono). A to, że podświadomie boimy się nowości i tego, co one ze sobą niosą, to zupełnie inna historia.
Wisienką na torcie była atmosowa warstwa górna, czyli cztery głośniki 1000 IC LCR 5 podwieszone pod kratownicą
/ rolę procesora pełnił Marantz AV 10 + Marantz AMP 10 (wielokanałowa końcówka mocy)
Welc: Jako Warner pozostajemy w bliskich relacjach z berlińską siedzibą Apple Music i ostatnio w rozmowach pojawiła się informacja, że 90% tego, co słuchamy na ich serwisie, to są już miksy atmosowe, a więc korzystając z usług tego dostawcy, nawet nie zdajemy sobie sprawy, że przez większość czasu słuchamy muzyki immersyjnej.
Nasz słuch traktuje taką muzykę jak coś tak oczywistego, że przyzwyczajamy się do niej w naturalny sposób i dopiero gdy świadomie posłuchamy tych samych utworów od innego dostawcy (np. Spotify), lub w ustawieniach iPhone'a wyłączymy opcję Dolby Atmos Zawsze Włączone / Auto, to nagle ta sama muzyka zaczyna brzmieć jak spod koca.
Tu pozwolę sobie na uwagę osobistą — mamy coraz mniej czasu na samodzielne myślenie i analizowanie wszystkiego, więc… — oto wielka tajemnica wiary powodująca, dlaczego AirPods są najpopularniejszymi słuchawkami świata — przeciętny użytkownik AirPods korzysta głównie z Apple Music i ta kombinacja zwykle brzmi znacznie lepiej niż inne słuchawki w połączeniu z innym serwisem streamingowym, czyli przestrzenność atmosowych miksów wielu klientów uznało za cechę samych słuchawek, a marketing stara się nie wyprowadzać nikogo z tego błędu poznawczego :)
Natomiast czy powinniśmy się o to czepiać Apple? Firma wykonała gigantyczną robotę i teraz po prostu korzysta z owoców swojej inwestycji, a do tego Apple Music posiada największa na świecie bazę utworów, wiec przesiadka na ich serwis wydaje się korzystna również dla użytkowników słuchawek innych marek.
Grande są naprawdę wielkie — a ja z moimi 174 cm wzrostu mogłem co najwyżej pogłaskać je od góry
Zagrał Wojciech Konikiewicz & TransTechnoLogical Orchestra „U nas” — nagranie koncertowe sprzed 20 lat nagrane na 8 śladów — to był przykład, że czasem warto świadomie łamać schematy, jak to się stało w tym utworze, gdzie perkusja znalazła się pod sufitem, wielki bas na frontach, a klawisze w pozostałych lokacjach — ależ to niesamowicie, a przede wszystkim koncertowo zabrzmiało.
Welc: Warner posiada archiwum nagrań na ponad 8.000 wąskich taśm i nie dysponuje materiałem źródłowym, jakie jest wasze stanowisko w kwestii używania AI do rozdzielania gotowych nagrań na poszczególne instrumenty, by tworzyć miksy przestrzenne?
Gawłowski: Próbowałem to robić, ale te algorytmy nie są jeszcze perfekcyjne i poszczególnym instrumentom potrafi towarzyszyć sporo artefaktów, np. na perkusji słyszymy resztki wokalu, na basie inne gitary. Natomiast co ważniejsze, Apple nie pozwala na takie działania.
Welc: Wszystko zaczęło się od Dolby: A, B, C, Vision, Cinema, teraz jest Atmos — co dalej?
Górski: Trochę związaliśmy sobie ręce, bo jak za dużo będziemy kombinować, to złamiemy własną zasadę kompatybilności. Chcemy uniknąć sytuacji, gdy dodanie nowych funkcji zmuszałoby klientów do kupowania nowych urządzeń, natomiast bardzo mocno inwestujemy w rozwój narzędzi dla artystów, by powstawało więcej ciekawych i nowych produkcji.
To świetna deklaracja, ponieważ oznacza, że na parę lat możemy się czuć spokojni, że wydane dziś pieniądze nie „zdezaktualizują się” za pół roku.
Z Piotrem Welcem znamy się wystarczająco długo, by odłożyć na moment powagę jego stanowiska i zapozować jak nastolatki :)
Welc: Coraz częściej można się spotkać z atmosowymi transmisjami z wydarzeń sportowych, a ostatnio Program Drugi Polskiego Radia transmitował w internecie konkurs Chopinowski w Atmos. Czy radio to przyszłość?
Górski: Radio nie, natomiast na świecie transmisje sportowe to już standard i nawet jeśli u nas telewizja nadaje w 5.1, to na świat ten sam dźwięk idzie w Atmos, bo tak to się teraz produkuje.
Ubiegłoroczna olimpiada we Francji stała się precedensem, który zmienił na zachodzie reguły gry, natomiast u nas Telewizja Kultura pierwszy raz nadawała testowo konkurs już 5 lat temu, wiec w tym roku było to już drugie podejście.
Najbliższą przyszłość wiążemy jednak z samochodami, a co już widać w niektórych luksusowych markach. Moim marzeniem jest by samochody dla Kowalskiego również dysponowały takim dźwiękiem.
Gawłowski: A ja mam nadzieję, że w ciągu 5 lat odejdziemy od stereo — mówię zupełnie poważnie — przyszłość jest immersyjna o ile kontent będzie tworzony z głową, czyli będą tworzone fajne, artystyczne miksy.
Niestety obecnie Chińczycy i Hindusi produkują na słuchawkach masę bylejakości. Nie mam nic do tych nacji, natomiast słychać, że to śmieciowy materiał tworzony przez AI i nie dziwię się, że Apple się przed tym broni.
Jacek Gawłowski + piszący te słowa Waldemar Nowak — zapewne każdy kojarzy takie stwierdzenia, że: „jak na Polskie warunki to było całkiem nieźle”, nieprawdaż? No więc w przypadku miksów p. Jacka nie ma potrzeby stosować żadnej taryfy ulgowej, gdyż jego twórczość wyróżnia się bardzo pozytywnie na tle rynku
Spotkanie zakończyła ponownie Maryla Rodowicz w duecie z Krzysztofem Zalewskim w „Remedium” i znów to uczucie, że oto wydarza się wokół coś szczególnego…
Przez 3 dni można było posłuchać wielu immersyjnych miksów, również klasyki jak Pink Floyd, czy „The Lamp Lies Down on Broadway” grupy Genesis z okazji 50-lecie wydania.
Tak sobie myślę, że ludzie wpadający do Focal’a często mogli nie do końca zdawać sobie sprawę, że słuchają Atmos Music, gdyż jest ono fizjologicznie naturalne (może poza grupą Yello, gdzie ciągle coś efekciarsko lata po kanałach).
Na koniec dowiedziałem się od organizatora, że byłem inspiracją i niejako ojcem chrzestnym tego wydarzenia, gdyż mój zachwyt nad monachijską prezentacją albumu Anette Askvik „Liberty” udzielił się ekipie Horna i pomysł, że: „fajnie byłoby w końcu zrobić w Warszawie immersyjną prezentację z prawdziwego zdarzenia” dostał zielone światło i trafił do realizacji.
Nie ukrywam, że marzyła mi się prezentacja atmosowa na miarę Audio Video Show, które na świecie słynie z odsłuchów na topowych urządzeniach, ale to, że powstanie ona z klocków za ponad 3.3 mln zł, przerosło moje najśmielsze oczekiwania ♥
(kliknij)
Czy możliwość słuchania immersyjnego musi aż tyle kosztować? Oczywiście, że nie, skoro samo Dolby akceptuje co lepsze soundbary, samochody, a nawet słuchawki, natomiast firma FNCE z Grupy Horn znakomicie wykorzystała okazję, jaką tworzy impreza tej rangi co AVS (jeszcze o tym nie pisałem, ale Warszawa w tym roku przeskoczyła Hong Kong i tym samym stała się imprezą Numer Dwa na świecie), więc grzechem byłoby nie skorzystać.
Natomiast korzystając niejako z okazji puszczam w obieg „plotkę” — istnieje spore prawdopodobieństwo, że w siedzibie Grupy Horn stanie na stałe tego typu instalacja i w końcu każdy zainteresowany będzie mógł się przekonać na własne uszy, co to ten cały Atmos Music jest. Cudowna wiadomość... znaczy się plotka :)
A to zapowiedź części drugiej — stereofonicznej — gdzie gwiazdorzyć będzie Diva Mezza Utopia (jasnoszara),
ale... o tym w kolejnym tekście