Recenzja: Ruark Audio MR1 mk3

Między rzemiosłem a nowoczesnością Autor: Krzysztof Czapliński • 28 maja 2026
RUARK AUDIO MR1 mk32290.00 zł

Żyjemy dziś w erze „instant”. Wszystko ma być błyskawiczne i „na już”. Przyjemność ma być natychmiastowa i najczęściej jest też tylko chwilowa, ulotna – „plastikowa” i najlepiej szybko wymienialna na nowy model. Nawet w świecie audio już od jakiegoś czasu zalewa nas fala bezpłciowych, tandetnych skrzynek, które mają krzyczeć skrajami pasma, kolorowymi diodami i mnogością funkcji, z których większości i tak niewiele osób korzysta. Wszystko to po to, byle tylko przyciągnąć wzrok na półce w elektromarkecie. Ale tak jak w kuchni coraz częściej wracamy do rzemieślniczego chleba z włoskiej mąki, dzikiego ryżu i celebrowania posiłków, tak i w technologii zaczynamy szukać czegoś, co ma duszę, historię i to „coś”, co sprawia, że obcowanie z nią staje się niejako rytuałem, elementem naszej przestrzeni, w której chcemy się dobrze czuć.

 

Spis treści

 

 

Między rzemiosłem a nowoczesnością

Skąd takie filozoficzne dywagacje przy okazji recenzji małych, biurkowych kolumn? Ano stąd, że brytyjska firma Ruark Audio to odpowiednik takiego rzemiosła – manufaktury, która odmówiła udziału w wyścigu na plastikowość. Ich urządzenia to dla mnie doskonały przykład na to, że nowoczesną technologię można zamknąć w obudowie, która za 20 lat będzie wyglądać tak samo dobrze jak dziś. Czy ta urokliwa powłoka skrywa jakość brzmienia – co mimo wszystko powinno być głównym kryterium wyboru sprzętu audio – która również „dowozi”? Postanowiłem to sprawdzić, biorąc na warsztat ich kolumny oznaczone modelem MR1 mk3. Jeśli macie ochotę przekonać się wraz ze mną, to zapraszam do materiału.

 

[img:6]

 

Kiedy w 1985 roku na południowo-wschodnim wybrzeżu Anglii ojciec i syn – Bryan i Alan O'Rourke – zakładali Ruark Acoustics, ich misja była jasna: „Projektowanie produktów, które przemawiają w równym stopniu do rozsądku, co i do serc potencjalnych klientów”. Ta pasja do tworzenia przedmiotów jednocześnie funkcjonalnych i pięknych nie wzięła się z próżni. Bryan, zanim na dobre wsiąkł w świat audio, odebrał klasyczne wykształcenie – po ukończeniu szkoły został czeladnikiem u jednego z czołowych brytyjskich producentów mebli. To właśnie tam, u samych podstaw, uczył się trudnej sztuki obróbki drewna, szacunku do materiału i miłości do jego naturalnego piękna. Gdy dodamy do tego jego późniejsze doświadczenie zawodowe w legendarnej firmie Fender, zrozumiemy, skąd wzięło się unikalne DNA Ruarka.

W świecie „żywych” instrumentów nikogo nie dziwi, że gitara, saksofon czy fortepian mogą być jednocześnie arcydziełem sztuki rzemieślniczej i profesjonalnym narzędziem. Tam nikt nie idzie na taki trochę „zgniły” kompromis pod tytułem „albo wygląd, albo brzmienie”. Instrument ma lśnić w świetle reflektorów, zachwycać fakturą drewna i precyzją wykończenia, ale przede wszystkim musi wydobywać z siebie dźwięki, które poruszają duszę. Właśnie to podejście – łączące precyzję stolarskiego fachu z muzyczną wrażliwością – O'Rourke’owie przenieśli do świata domowego audio. Dla syna Bryana, Alana, dorastanie w otoczeniu tych pięknych przedmiotów było procesem, który w naturalny sposób rozbudził w nim miłość i pasję do muzyki oraz urządzeń jej towarzyszących.

 

Pierwsze wrażenie i jakość wykonania

Pamiętam, że jakiś już czas temu, podczas testowania Audioengine A5+, ich gabaryty uderzyły mnie dopiero po publikacji tekstu i to był tak naprawdę jedyny zarzut, który mógłby sprawić, że wahałbym się teraz przed ich zakupem. Choć moje biurko ma ponad 150 cm szerokości, to wówczas było odsunięte około pół metra od ściany za nim, co pozwalało kolumnom nieco „zniknąć” i dawało spory zapas na okablowanie, antenę itd. Dziś, gdy biurko stoi przy samej ścianie – tak jak pewnie u większości osób, które postawią kolumny na blacie – doceniam kompaktowość MR1 mk3. Są one znacznie mniejsze od A5+, co w typowym biurkowym scenariuszu jest ich ogromną zaletą. Nie dominują przestrzeni, a raczej subtelnie ją uzupełniają.

 

[img:1]

 

Do testów otrzymałem wersję wykończoną lakierem w kolorze węgla drzewnego (dostępny jest jeszcze klasyczny fornir orzechowy) z maskownicami z tkaniny w kolorze ciemnego łupka. Brytyjczycy wiedzą, jak robić rzeczy ładne. Krawędzie skrzynek są wyraźnie zaoblone, co poza oczywistą funkcją estetyczną pełni ważną rolę akustyczną – pomaga w redukcji fal stojących wewnątrz obudowy. Warto dodać, że za wspomnianymi maskownicami stoi renomowana brytyjska firma Camira – ich wełniana tkanina nie tylko świetnie wygląda, ale posiada królewskie gwarancje jakości i jest w pełni transparentna akustycznie, co pozwala jedwabnym kopułkom grać bez żadnych przeszkód. To są właśnie te detale, które odróżniają produkty prawdziwego rzemiosła, od masowych klonów bez duszy. Jak ten rzemieślniczy chleb od dyskontowej 'buły' z głęboko mrożonego ciasta.

Mózgiem sterowania jest autorski kontroler RotoDial umieszczony na szczycie prawej kolumny. To rozwiązanie jest niezwykle intuicyjne i po prostu „fajne”, choć moim zdaniem mechanizm mógłby stawiać nieco większy opór. Gdyby pokrętło pracowało z większą masą, potęgowałoby to wrażenie produktu premium i zapobiegało niezamierzonym zmianom głośności przy przypadkowym muśnięciu ręką.

 

[img:2]

 

Jeśli chodzi o akcesoria, Ruark dba o szczegóły, choć muszę tu przywołać ducha Audioengine. Tamten pilot, wykonany z odlewu aluminium z magnetyczną klapką, to był prawdziwy majstersztyk i momentalnie dawał ten „premium feeling”. Pilot w MR1 mk3 jest elegancki i nie wygląda tanio, ale to jednak mimo wszystko plastik. W zestawie znajdziemy:

 

  • Kolumny i zasilacz (18V DC 2.8A) z wymiennymi wtyczkami,

  • Solidny, 3-metrowy przewód łączący kolumny (zakończony wtykami jack 3.5 mm),

  • Adapter optical-to-jack 3.5 mm,

  • Estetyczne materiałowe pokrowce, które chronią sprzęt w transporcie,

  • Papierologię z voucherem pozwalającym na wydłużenie gwarancji o dodatkowy rok po rejestracji – za co należą się słowa pochwały.

 

Całość zestawu spokojnie zasługuje na mocną piątkę z niewielkim minusem. Skąd ten minus? Wspominałem już wcześniej o pilocie i kontrolerze RotoDial, które mogłyby być lepiej dopracowane. Dodatkowo uważam, że w tej półce cenowej producent powinien dorzucić solidny przewód USB-C zamiast oszczędzać na takim elemencie.

 

[img:3]

 

„Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”

Choć Ruark MR1 mk3 wyglądają jak klasyczne, małe monitory, ich wnętrze skrywa nowoczesną inżynierię audio. Producentowi udało się upchnąć w tej dwulitrowej obudowie wszystko to, czego oczekujemy od współczesnego, kompaktowego systemu audio, nie tracąc przy tym nic z prostoty obsługi.

Największą rewolucją w tej generacji jest dodanie złącza USB-C audio. Zakładając, że duża rzesza użytkowników będzie korzystała z zestawu na biurku, dla tych osób jest to prawdziwy „game changer”. Pozwala ono na bezpośrednie, bezstratne połączenie cyfrowe (24-bity/96 kHz), omijając budżetowe układy dźwiękowe wbudowane w płytę główną czy też konieczność zakupu małego zewnętrznego przetwornika i kolejnych kabli. Pozwala wreszcie zapomnieć o zarządzaniu tą całą plątaniną na przestrzeni blatu. Kto choć raz nie miał ochoty rozciąć tego „biurowego węzła gordyjskiego” nożyczkami, niech pierwszy rzuci kamieniem.

 

[img:4]

 

Jeśli jesteście fanami „czarnego krążka”, Ruark przygotował dla Was miłą niespodziankę – wbudowany przedwzmacniacz gramofonowy MM. Oznacza to, że możecie podpiąć swój gramofon bezpośrednio do kolumn, bez konieczności kupowania kolejnego (!), zagracającego biurko pudełka i kolejnych kabli (!!!). Z kolei wejście optyczne (Toslink) sprawia, że MR1 mk3 świetnie odnajdą się obok telewizora, przejmując rolę stylowego soundbara.

W kwestii łączności bezprzewodowej również jest dobrze. Mamy tu Bluetooth w wersji 5.1 z obsługą kodeka aptX HD. Tak jak wspomniałem przy okazji testu Audioengine sprzed kilku lat, to właśnie ten standard sprawił, że przesyłanie muzyki z iPada czy smartfona przestało być bolesnym kompromisem, a stało się całkiem rozsądną alternatywą dla kabla.

 

[img:7]

 

Ruark MR1 mk3 to konstrukcja, w której nie widać, aby producent szedł na skróty, a każdy element ma swoje uzasadnienie w końcowym brzmieniu. Obudowy wykonano z materiałów o wysokiej gęstości, które dodatkowo usztywniono wewnętrznie, aby zminimalizować niepożądane podbarwienia dźwięku. Wewnątrz znajdziemy specjalnie zaprojektowane przetworniki neodymowe. Za górne rejestry odpowiada 20-milimetrowa jedwabna kopułka, znana z łagodnego, typowo „brytyjskiego” charakteru, co przekłada się na gładkie i niemęczące wysokie tony. Dół pasma obsługuje natomiast 85-milimetrowy głośnik nisko-średniotonowy z membraną z włókien naturalnych, zapewniającą pożądaną lekkość oraz szybkość reakcji.

Choć Ruark kojarzy się z tradycyjnymi rozwiązaniami, w tym modelu postawiono na wydajny wzmacniacz w klasie D o mocy 2 x 25 W. Ten sam, który zastosowano w systemie Ruark R410. Został on jednak dostrojony w taki sposób, aby jego charakterystyka zbliżała się do brzmienia analogowego, a przy tym pełnego i angażującego nawet podczas bardzo cichego, wieczornego słuchania. Dla osób, które mimo wszystko potrzebują potężniejszego uderzenia najniższych tonów, producent przewidział wyjście na zewnętrzny subwoofer (na przykład Ruark RS1), pozwalające jednym kablem RCA rozbudować zestaw o dodatkowy fundament basowy.

 

[img:5]

 

Kolejnym przemyślanym zabiegiem, który wyróżnia Ruarka, jest umieszczenie wylotów bas-refleks na spodzie obudowy. Kolumny spoczywają na zintegrowanych, gumowych nóżkach, które tworzą stały i precyzyjnie zestrojony dystans między spodem skrzynki a blatem. To rozwiązanie jest niezwykle intuicyjne i kluczowe z punktu widzenia ergonomii – dzięki temu, że ciśnienie uchodzi dołem, a nie do tyłu, głośniki stają się niemal całkowicie niewrażliwe na odległość od ściany. Można je dosunąć niemal do samego muru bez obawy, że bas zacznie dudnić lub „puchnąć” w niekontrolowany sposób, co przy ograniczonym miejscu na biurku jest zaletą nie do przecenienia.

 

Mały format, wielka scena

Kiedy testowałem Audioengine A5+, byłem pod wrażeniem ich skali dźwięku, choć pamiętam, że przy tamtych gabarytach czasem fizyczne ograniczenia dawały o sobie znać. Przystępując do testu Ruark MR1 mk3, zastanawiałem się, jak poradzą sobie te znacznie mniejsze konstrukcje. To nie może się udać... prawda? Nieprawda! Pierwsze, co uderza po włączeniu muzyki, to niesamowita przestrzeń. Choć w A5+ stereofonia była dobra, to Ruark podnosi poprzeczkę o poziom wyżej, szczególnie w kwestii budowania planów w głąb. Genialnie pokazał to utwór „Stretch Your Eyes” Agnes Obel – głos wokalistki i dźwięki instrumentów smyczkowych wyłaniały się z bardzo sugestywnej, mrocznej głębi sceny. Co prawda w najniższych rejestrach wiolonczeli pojawiły się nieznaczne zniekształcenia, ale umówmy się – przy dwulitrowej obudowie fizykę ciężko oszukać i jest to w pełni akceptowalne.

 

[img:8]

 

Kolejnym zaskoczeniem jest bas, którego jest nadspodziewanie dużo. Ma on odpowiednią masę i szybkość, co idealnie potwierdził „The Echo Game” Shigeru Umebayashiego ze ścieżki dźwiękowej do filmu Dom latających sztyletów. To był prawdziwy test zejścia, szybkości i precyzji, a Ruarki pokazały w nim niesamowity pazur i zwinność – uderzenia bębnów miały odpowiednią masę, a ich wygaszanie było kontrolowane wzorowo, bez nieprzyjemnego dudnienia. Dodatkowo w tym utworze wykorzystywane są różne rodzaje tradycyjnych, chińskich instrumentów perkusyjnych i słychać było zróżnicowany charakter każdego z nich. Ta dynamika, wierność i taka 'rezolutność' grania sprawiły, że nawet w nieco klubowym, syntetycznym brzmieniu „The Cross” od Makeup and Vanity Set, małe Brytyjczyki nie straciły rezonu, udowadniając, że klasa D w ich wydaniu potrafi „tupnąć nogą” i oddać energię muzyki elektronicznej.

To, co jednak definiuje te kolumny najbardziej, to gładkość i barwa średnicy, która sprawia, że są to idealne narzędzia do długiego słuchania, na przykład podczas 8-godzinnego dnia pracy. Jedwabiste wysokie tony nie kłują w uszy, a muzykalność całego zestawu po prostu zaprasza do wspólnego śpiewu. Przy „Lovely Day” Billa Withersa ta słodycz brzmienia jest tak zaraźliwa, że noga sama zaczyna wybijać rytm pod biurkiem, wywołując znany nam wszystkim „zespół niespokojnych nóg”. Co ciekawe, choć połączenie przez USB-C z MacBooka Pro M5 z Apple Music oferowało nieco lepszą rozdzielczość i „czarniejsze” tło niż przez Bluetooth, to różnice nie były drastyczne. To dowodzi, jak dobrym kompromisem stała się dzisiejsza technologia bezprzewodowa, o której pisałem już przy poprzednim teście A5+, a od tamtego czasu sytuacja uległa wyłącznie poprawie.

 

[img:9]

 

Podsumowanie

Oczywiście - dla jasności - musimy pamiętać o kontekście: cały ten tekst dotyczy sprzętu ocenianego przez pryzmat jego przeznaczenia. MR1 mk3 to kompaktowe kolumny biurkowe i w tej kategorii je oceniamy. Rzecz jasna nie jest to sprzęt high-end i z całą pewnością nie zastąpi pełnoprawnych, tradycyjnych kolumn podstawkowych. Skala dźwięku z dwulitrowej obudowy zawsze będzie miała swoje granice. Jednak Ruark MR1 mk3 udowodniły, że pod tą piękną, powłoką kryje się dźwięk, który potrafi zamienić codzienną rutynę w bardzo satysfakcjonujący rytuał – celebrację. Patrząc na te maluszki, trudno nie odnieść wrażenia, że nie mamy przed sobą kolejnego elektronicznego gadżetu, a właśnie taki mały instrument, w którym piękna obudowa nie jest tylko ozdobą, ale integralną częścią składową znakomitego brzmienia. Jest to bez wątpienia konstrukcja przemyślana, a następnie równie rzetelnie wykonana. To pokazuje, że producent włożył w ten projekt swoją wiedzę, a w równej mierze serce, którego tak brakuje wielu dzisiejszym produktom audio tego typu. Ruark Audio pokazuje, że nie trzeba zaprzedawać duszy i wyrzekać się swojego DNA, aby stworzyć produkt dopracowany pod każdym kątem – brzmiący znakomicie, oferujący szereg zaawansowanych i przydatnych funkcji, a dodatkowo cieszący oczy dziś, za kilka, czy kilkanaście lat, tak samo jak w dniu premiery. Jednak podobnie jak wspomniany na początku rzemieślniczy chleb wymaga odpowiednich składników, a przede wszystkim serca włożonego w jego przygotowanie, tak samo ma się sprawa z dobrym brzmieniem. Ruark MR1 mk3 podaje je na srebrnej tacy.

 

Specyfikacja techniczna

Dźwięk

  • Pasmo przenoszenia - typowy zakres: 
    50-22 000 Hz
  • 20 mm jedwabna, miękka kopułka wysokotonowa
  • 85 mm przetwornik średnio- niskotonowy z membraną z włókna naturalnego
  • Wzmacniacz w klasie D o nominalnej 
    mocy 2x 25 W
  • 2-drożna obudowa bass-reflex
  • Wewnętrzna objętość obudowy: 2 litry
  • Częstotliwość podziału zwrotnicy: 2500 Hz

Łączność

  • Bluetooth v5.1 z aptX™ HD, SBC, AAC, BLE, A2DP
  • Wejście gramofonowe MM (RCA, maks. 7 mV)
  • Połączone wejście stereo jack 3,5 mm i wejście optyczne (Toslink 192 kHz/24 bit, PCM)
  • USB-C audio - 96 kHz/24 bit, UAC 1.0
  • Wyjście dla subwoofera o pełnej częstotliwości mono RCA (maks. 2 Vrms)

Funkcje

  • Tryb drzemki - 20 minutowe automatyczne czuwanie i budzenie
  • Regulowane poziomy wejściowe AUX, Phono oraz wejście optyczne

Specyfikacja ogólna

  • Fornir Rich Walnut z maskownicą materiałową Dark Slate
  • Lakier Satin Charcoal z maskownicą materiałową Dark Slate
  • Pobór mocy: do 0,5 W w trybie gotowości, typowo 7 W
  • Wymiary: 202x 135x 165 mm (łącznie z RotoDial)
  • Ciężar: 2,2 kg (1 szt.)

W zestawie

  • Ruark Audio MR1 Mk3 - lewy głośnik i prawy głośnik
  • Zasilacz sieciowy (wyjście 18 V DC/2,8 A - przewód 1,8 m, wtyczka 5,5/2,1 mm DC)
  • Kabel głośnikowy o dł. 3 m
  • Pilot zdalnego sterowania z baterią (CR2025)
  • Skrócona instrukcja obsługi

 

Gdzie kupić?

RUARK AUDIO

Dystrybucja w Polsce:

Audio Center Poland

tel.: +48 (12) 425 64 43
tel.: +48 (12) 265 02 85
adres:
ul. ks. Józefa Skwiruta 7 30-700 Bochnia
Audio Center Poland
reklama
Copyright © INFOMUSIC 2017
Szanowny Czytelniku
 
 
Aby dalej móc dostarczać Ci coraz lepsze materiały redakcyjne i udostępniać Ci coraz lepsze usługi, potrzebujemy zgody na lepsze dopasowanie treści marketingowych do Twojego zachowania. Poufność danych jest dla INFOMUSIC.PL niezwykle ważna i chcemy, aby każdy użytkownik portalu wiedział, w jaki sposób je przetwarzamy. Dlatego sporządziliśmy Politykę prywatności, która opisuje sposób ochrony i przetwarzania Twoich danych osobowych. 
 
 
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych"). W związku z tym chcielibyśmy poinformować Cię o przetwarzaniu Twoich danych oraz zasadach, na jakich będzie się to odbywało po dniu 25 maja 2018 roku. Poniżej znajdziesz podstawowe informacje na ten temat.
 
Kto jest administratorem Twoich danych osobowych?
 
Administratorem, czyli podmiotem decydującym o tym, jak będą wykorzystywane Twoje dane osobowe, jest INFOMUSIC. Rejestr firm: INFOMUSIC z siedzibą w Gdańsku przy ul. Zielona 20/14  80-746 Gdańsk, Nr ewidencyjny: 112588, Numer VAT: NIP PL 584 2259505, REGON 192 886 210.  Szczegółowe informacje dotyczące administratorów znajdują się w naszej Polityce prywatności 
 
 
Jakie dane są przetwarzane ?
 
Chodzi o dane osobowe, które są zbierane w ramach korzystania przez Ciebie z naszych usług, w tym stron internetowych, serwisów i innych funkcjonalności udostępnianych przez INFOMUSIC,w tym zapisywanych w plikach cookies, które są instalowane na naszych stronach przez nas oraz naszych Zaufanych Partnerów.
 
Jakie są podstawy prawne przetwarzania Twoich danych osobowych?
Podstawą prawną przetwarzania Twoich danych osobowych w celu świadczenia usług, w tym dopasowywania ich do Twoich zainteresowań, analizowania ich i doskonalania oraz zapewniania ich bezpieczeństwa jest niezbędność do wykonania umów o ich świadczenie. Taką podstawą prawną dla pomiarów statystycznych i marketingu własnego administratorów jest tzw. uzasadniony interes administratora. 
 
Komu udostepniamy Twoje dane osobowe?
 
Twoje dane mogą być udostępniane w ramach grupy portali INFOMUSIC.PL. Zgodnie z obowiązującym prawem Twoje dane możemy przekazywać podmiotom przetwarzającym je na nasze zlecenie, np. agencjom marketingowym, podwykonawcom naszych usług oraz podmiotom uprawnionym do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa np. sądom lub organom ścigania – oczywiście tylko gdy wystąpią z żądaniem w oparciu o stosowną podstawę prawną. 
 
Pełna treść w polityce prywatności
 
Gdzie przechowujemy Twoje dane?
Zebrane dane osobowe przechowujemy na terenie Europejskiego Obszaru Gospodarczego („EOG”), ale mogą one być także przesyłane do kraju spoza tego obszaru i tam przetwarzane. 

 
Jakie masz prawa?
 
Prawo dostępu do danych:  
W każdej chwili masz prawo zażądać informacji o tym, które Twoje dane osobowe przechowujemy. Aby to zrobić, skontaktuj się z INFOMUSIC.PL– otrzymasz te informacje pocztą e-mail. 
 
Prawo do poprawiania danych: 
Masz prawo zażądać poprawienia swoich danych osobowych, jeśli są one niepoprawne, a także do uzupełnienia niekompletnych danych.  Jeśli masz konto w INFOMUSIC.PL lub konto portalach grupy INFOMUSIC.PL, możesz edytować swoje dane osobowe na stronie swojego konta. 
 
Szczegółowe informacje dotyczące Twoich praw znajdują się w Polityce prywatności 
 
Dlatego też proszę naciśnij przycisk „ZGADZAM SIĘ, PRZEJDŹ DO SERWISU" lub klikając na symbol "X" w górnym rogu tego oka, jeżeli zgadzasz się na przetwarzanie Twoich danych osobowych zbieranych w ramach korzystania przez ze mnie z Usług  INFOMUSIC, w tym ze stron internetowych, serwisów i innych funkcjonalności, udostępnianych zarówno w wersji "desktop", jak i "mobile", w tym także zbieranych w tzw. plikach cookies przez nas i naszych Zaufanych Partnerów, w celach marketingowych (w tym na ich analizowanie i profilowanie w celach marketingowych). Wyrażenie zgody jest dobrowolne i możesz ją w dowolnym momencie wycofać.
 
Pełny regulamin i Polityka prywatności znajduje sie pod poniższym linkiem. Prosimy o zapoznanie się z dokumentem. https://www.infomusic.pl/page/rodo 
 
Zgadzam się, przejdź do serwisu Nie teraz