Campfire IO vs Campfire Polaris - Pieśń wody i ognia

Kolejny panowie z Campfire pokazali, że są arcymocnym graczem na polu słuchawek dokanałowych Autor: Paweł Szachno • 10 grudnia 2019
CAMPFIRE AUDIO Campfire IO1299
CAMPFIRE AUDIO Campfire Polaris2229 zł
10 grudnia 2019 13:55
Paweł Szachno INFOAUDIO.PL Dostarczył MIP sp. z o. o MIP sp. z o. o tel: 22 424 8254 www.mip.bz

Rynek słuchawek dokanałowych zmienia się niewiarygodnie wręcz szybko w ostatnich latach. Nowe firmy wyrastają jak grzyby po deszczu, rośnie ilość przetworników na kanał, ich rodzaj oraz ogólna jakość dźwięku. Jedno jednak pozostaje od kilku lat bez zmian, a mianowicie sytuacja firmy Campfire Audio-jeżeli wydają oni nowy produkt, to z pewnością będzie to sukces.

Na wiosnę 2019 Amerykanie od Ogniska w uchu wypuścili dwa nowe produkty, które mają sporo podobieństw, lecz finalnie, różnią się niczym woda i ogień (co zabawne, wszak kolorystyka słuchawek doskonale zdaje się, potwierdza to porównanie). Mowa oczywiście o IO oraz nowych, odświeżonych Polarisach. Mamy zatem absolutną nowość w ofercie oraz drugą rewizję jednego z najpopularniejszych modeli. Oba modele dostałem do zrecenzowania jednocześnie, tak więc pomysł na ten tekst był bardzo konkretny-zróbmy porównanie, a ono, z uwagi na rażące różnice w strojeniu obu produktów, powinno być nie lada ciekawe.

 [img:2]Tytuł recenzji to pieśń wody i ognia, same pudełka starają się to uwydatnić, zaskakująco adekwatnie dobraną kolorystyką.

Campfire Audio to Amerykańska firma mieszcząca się w Portland, Oregon. Jest to prawdziwa perełka na światowej mapie producentów słuchawek dokanałowych, gdyż jak żadna inna, była w stanie nadać swoim produktom ciągłość designu, nazewnictwa modeli oraz co najważniejsze-jakości dźwięku. Ze spokojem zaryzykuję stwierdzenie, iż każdy dokanałowy "zajawkowicz" choć raz w życiu o Andromedach słyszał, miał przyjemność ich posłuchać lub je posiada/posiadał. Na tym modelu Campfire oparł lwią część ogromnego sukcesu, który osiągnęła w ostatnich latach. Nic w tym dziwnego, albowiem jest to słuchawka wybitna, wyjątkowa i szalenie konkurencyjna. Osobiście, przez 2 lata, aż do zeszłego miesiąca używałem ich jako swojej referencji, bezskutecznie szukając dla nich konkurenta, który mógłby je strącić z piedestału. To się niedawno udało, ale o tym w późniejszej części.

Jeżeli któryś producent opanował do perfekcji prezentację produktu jeszcze zanim się do niego dostaniemy, to zdecydowanie jest to Campfire. Każdy model otrzymuje pudełko nawiązujące do kolorystyki samej słuchawki, bardzo pstrokato, jednak w świetnym guście zdobione. Napis "nicely done", atakujący nas tuż po otwarciu nowych zabawek od tych Panów stał się już niemal kultowy w branży. Mały smaczek, a cieszy.

 [img:3]Może i Panowie z Oregonu komplementują w tym przypadku samych siebie, mają jednak ku temu powód.

Wraz z premierą omawianych dzisiaj modeli (oraz nowej rewizji Andromed, która pojawiła się w tym samym czasie), Campfire dokonał jednak pewnych zmian produktowych, a mianowicie:
Zniknęły uwielbiane przez wszystkich kwadratowe, skórzane pokrowce wyścielane barankiem od środka, a zastąpiły je etui, które kojarzą się trochę z portmonetką eleganckiej Pani w podeszłym wieku. Dalej są to fantastycznie wykonane i bardzo gustowne akcesoria, teraz również w odpowiedniej dla modelu kolorystyce, jednak uważam, że stare pokrowce oferowały wyższą jakość i bardziej bezpieczny, elegancki design. [img:4]Takiego akcesorium nie powstydziłaby się elegancka kobieta w kwiecie wieku.

Przewód, zamiast izolacji przezroczystej posiada teraz kolor w odcieniu "smoky", oraz nieco inny splot. Tutaj subiektywnie również zmiana na minus, lecz to jedynie moje zdanie. Kabel dalej jest dobrej jakości, zakończony wtykami MMCX od strony słuchawek oraz kątowym wtykiem 3,5mm z drugiej.

Zmiany nie ominęły jednak samych produktów. Obróbka CNC aluminium, z którego wykonane są obudowy, została udoskonalona, dzięki czemu nasze Ogniska mają teraz bardziej gładką, dokładniej zeszlifowaną strukturę. Nie wiem co o tej zmianie myśleć, z jednej strony, słuchawki wyglądają na dokładniej wyprodukowane, ale z drugiej strony podobał mi się ten surowy, industrialny wręcz wygląd wcześniejszych modeli. Tulejka została przeprojektowana oraz znacząco wydłużona, co akurat jest fantastyczną zmianą, która powinna zniwelować większość problemów z "fitem", spotykanych wcześniej.[img:5]Udoskonalony kształt tulejki zapewni większy komfort oraz mniej bezlisotne dopasowanie do kanału słuchawego użytkownika. 

W zestawie, oprócz omawianego wcześniej pokrowca, kabla oraz, rzecz jasna, samych słuchawek dostajemy również przypinkę Campfire Audio, mini pokrowce na same słuchawki, urządzenie do czyszczenia oraz zestaw nakładek piankowych i silikonowych. Na wyróżnienie zasługuje fakt, że Campfire od kilku już lat, dorzuca nam tipsy od Final Audio, które są jednymi z najlepszych, o ile nie najlepszymi silikonami dostępnymi obecnie na rynku. Nice touch![img:1]Tradycyjnie, zestaw oraz akcesoria dodawane do każdego produktu Campfire zasługuje na najwyższą notę.

Dosyć o rzeczach mniej istotnych, przejdźmy do sedna, gdyż tutaj dzieje się naprawdę dużo. Campfire przyzwyczaił nas, że ich produktów nie da się z niczym pomylić (no, chyba że z Chińskimi podróbkami), i tak jest również w tym przypadku. Obie słuchawki to tzw. kawał kloca, ciężkiego, metalowego i wyjątkowo urodziwego.

IO, tańszy model z dziś opisywanych, rzuca się od razu w oczy dzięki obłędnie dobranej kolorystyce. Producent nazywa to "Garnet Red", ja nazwę to ketchupem pomieszanym z majonezem, w stosunku 8,5-1,5. Efekt? Porażający. Dla mnie są to najpiękniejsze dokanałówki, jakie miałem przyjemność dotykać, a pokryte 24-karatowym złotem śruby tylko ten efekt potęgują. Wydłużona tulejka wykonana została ze stali nierdzewnej wypolerowanej na wysoki połysk. Co tu dużo mówić-IO z pewnością nie czerpią designem od pierwowzoru swojej nazwy, czyli księżyca Jowisza, gdyż ten nie jest ani podobny, ani specjalnie urodziwy.

Polaris stawiają na efekciarstwo w wydaniu typowo męskim. Kobaltowe obudowy, czarne śruby oraz tulejka. Jest drapieżnie, taktycznie i typowo męsko. Campfire nie boi się na stawianie na odważne, mało uniwersalne kolory, wystarczy spojrzeć, chociażby na zielone Andromedy oraz złote Solarisy. Tutaj jednak, niestety, kolor to zupełnie nie moja bajka, chociaż nie ukrywam, że na osobach z mojego otoczenia za każdym razem robią piorunujące wrażenie.[img:6]Słuchawki są pancerne a ich design mocno industrialny, natomiast ich ergonomia potrafi bardzo pozytywnie zaskoczyć.

Pora przejść do oceny wykonania obu modeli, tylko co ja mam tutaj powiedzieć? Campfire'owy standard-obie słuchawki są wykonane doskonale, można prawdopodobnie po nich przejechać samochodem, a one wyjdą z tego pojedynku z tarczą (nie, nie próbowałem, dystrybutor mógłby mieć pewne obiekcje). Nad wyraz ciekawe jest jednak to, że mimo swoich kanciastych obudów, nie znalazłem dotychczas osoby, która narzekałaby na wygodę czy to Andromed, czy też jednego z opisywanych dziś modeli. Szkoda, że przy fantastycznie brzmiącym modelu Solaris, zdecydowano się na obudowy zaprojektowane prawdopodobnie dla mieszkańców pozaziemskich, lub ludzi o rekordowo wręcz dużych uszach, ale cóż, dzisiaj nie o nich.

Gniazda MMCX jak zwykle działają perfekcyjnie. Za każdym razem słyszymy charakterystyczny klik, trzymają pewnie i stawiają doskonały opór. Nie ma się absolutnie do czego przyczepić.[img:7]Gniazda MMCX pozwalają na szybką i bezproblemową wymianę okablowania.

Model IO otrzymałem już wygrzany, prawdopodobnie ten sam, który gościł w uszach niektórych z Was na Audio Video Show, a Polarisy musiałem wygrzać sam, bo przyjechały w formie nieskalanej dotykiem. Zmieniało się w nich sporo, za każdym razem, gdy do nich wracałem, co też opóźniło publikacje tego testu, ale znacie mnie-nie ma fuszerki, trzeba być poważnym i zapewnić Wam jak najdokładniejszy opis.

W czasie odsłuchów korzystałem z telefonu Samsung Galaxy S8+, odtwarzaczy Fiio M11, iBasso DX160, Cayin N6ii oraz N8. W znacznej większości korzystałem ze zbalansowanego kabla 4.4 produkcji Fiio, a dokładniej srebra o oznaczeniu LC 4.4D. Konkurencja nie była ani skromna, ani pobłażliwa, gdyż stanowiły ją Campfire Andromeda oraz Meze Rai Penta (tak, to one wygryzły Andromedy po dwóch latach królowania w moich uszach).

Tak jak wspominałem na wstępie, tutaj podobieństwa IO oraz Polarisów się kończą, ujmując to niebywale delikatnie. Co więc w trawie piszczy?[img:8]Podróżniku, porzuć na chwilę swoją audiofilską wyprawę i dołącz do nas, rozsiądź się wygodnie przy ognisku, wszak nie jest ono byle jakie.

 

Bas:

IO-Zaczynając od dołu, IO są w ogólnych rozrachunku skromne, zwłaszcza porównując ten zakres z Polarisami. Jest szybko, punktowo, detalicznie. Prezentują one wręcz monitorowy przekaz w tym zakresie, dając nam dźwięk pozbawiony podbicia, delikatnie wręcz wycofany. Detali jest mnóstwo, struny kontrabasu oraz gitary basowej brzmią przekonująco, choć brakuje im masy oraz rozmiaru. Zdecydowanie da się ten bas lubić, lecz nie oczekujmy telepania się szklanek lub trzepotu nogawek (metaforycznego oczywiście, tego żadne doki nam jeszcze nie dają...jeszcze?).

Polaris-Ognisty brat jest na basie skromny, a Polaris? Wręcz odwrotnie. EKSTREMALNIE odwrotnie. Cóż to jest za przeżycie, posłuchać tego pasma na tych niebieskich cudeńkach. Ogromny, monstrualny wręcz bas, który ciągle daje się we znaki. Tak, brzmi on odrobinę abstrakcyjnie, jest zbyt duży, instrumenty mają za dużą masę. Ale czy to jest tak ważne? Ten bas jest absolutnie uzależniający, mięsisty, sprężysty i piekielnie głęboki. Utwór All Time z debiutanckiego "Londinium" od Archive zaczyna się właśnie takim soczystym, grubym i wszędobylskim basem. Polarisy sprawiły mi taką frajdę, odsłuchując ten utwór, jakbym całe moje audiofilskie życie coś dotychczas tracił. Zabawa jest przednia, wręcz hipnotyzująca. Nie ma jednak róży bez kolców, a o tym za chwilę.

Średnica:

IO-Andromedy? Nie, IO. Czy na pewno? Podobieństwo tych zakresów w obu modelach jest wręcz szokująca, patrząc na to, że IO to niemal 4-krotnie tańsze słuchawki. Jeżeli kochacie średnicę w Andromedach, ale budżet was skutecznie odstrasza, to mówię Wam to już teraz-bierzcie IO, a podziękowania ślijcie na mój adres. Jest kolor, jest nasycenie, jest spokój, detal, powietrze, miód. Nie mamy takiej ilości detali, co w zielonych, ogniskowych królach, ale wyobrażam sobie, że dla wielu słuchaczy ten element będzie w tym przypadku pomijalny. Cudowna, piękna i naturalna średnica bez śladu wyostrzenia, zamulenia lub chropowatości. Tak, zdecydowanie szalenie mocny punkt naszych czerwonych IO.

Polaris-Kolejny zakres, kolejny kontrast. Szokujące jest wręcz to, jak po tym gargantuicznym mało się tutaj dzieje na średnicy. Wszystko, co mają IO, czyli nasycenie, kolor, gładkość i pierwszoplanowość tutaj nie występuje. Średnie tony są wycofane, znacząco, suche i kliniczne. Niestety, skutecznie zabijała ona przyjemność słuchania wszystkiego, czego siłą jest wokal. Głosów ludzkich mi się po prostu słuchało źle. Jeżeli lubicie wycofaną średnicę, to prawdopodobnie będziecie w niebie. Ja niestety, stawiam to pasmo na pierwszym planie i na tym polu, niestety, Polarisy zawodzą.

Góra:

IO-Dobra, co tu jest grane. To jest góra słuchawek za 300 "baksów"? Serio? To błyszczące, doświetlone, rozdzielcze i fantastycznie zaakcentowane cudo? Przepraszam za wyraźne oznaki zachwytu, ale dokładnie ów czuje, słuchając IO i patrząc na ich cenę (1299 zł). Prawdziwie Hi-Endowa góra za te pieniądze to absolutnie nie to, czego się spodziewałem. Do Andromed brakuje jedynie odrobiny kultury, gdyż łatwiej IO skłonić do lekkiego przerysowania, a co za tym idzie, walenia po uszach. Dajcie im jednak dobre źródło, dobrze zrealizowany utwór a wysokie tony odwdzięczą się absurdalną wręcz jakością, jak na tę półkę cenową. Chapeau bas.

Polaris-Góra dopełnia w Polarisach obraz całościowy, który rysowany jest na ekstremalnym wręcz planie literki V. Znacząco podbita, bardzo klarowna, jasna i twarda, w dobrym tego słowa znaczeniu. Cykadełka, talerze perkusyjne to coś, co brzmi fantastycznie, o ile tylko inżynier dźwięku odpowiedzialny za mastering nie opuszczał zajęć i faktycznie zna się na swojej robocie. Wyobraźcie sobie ogromny, gruby bas i doświetloną, zaakcentowaną górę i wrzućcie na to dobrze zrealizowaną elektronikę. Efekt? Niespotykany w żadnych innych dokanałówkach, jakich słuchałem w całym moim życiu. Muzykalność zyskuje w tym połączeniu zupełnie nowe znaczenie. Jeżeli lubicie ekstremalną V-kę oraz muzykę elektroniczną, a za średnicą nie przepadacie-to są słuchawki, któe Was strącą z krzesła, fotela, sofy, kanapy...(ok, rozumiecie, o co mi chodziło).

Scena

Scenicznie oba modele są zaskakująco wręcz podobne, a przynajmniej mówiąc o przestrzeni. Oczywiście, Polarisy wydają się bardziej skondensowane i mniej obszerne z uwagi na ten ogromny bas, ale w momencie, gdy ten zakres milknie, oferują one równie szeroką, głęboką i dokładną scenę co ich "mniejszy" brat. Oba modele mają bowiem przetwornik armaturowy, odpowiedzialny za średnie oraz wysokie tony. Domyślam się, że jest to wręcz ten sam przetwornik, wszak zupełnie inaczej zestrojony, głównie z uwagi na akustykę (Polarisy posiadają bas-reflex na zewnętrznej części obudowy i tutaj uwaga-outdoor, silny wiatr + słuchanie tych słuchawek to nie jest najlepszy pomysł, gdyż wiatr jest bardzo słyszalny).[img:9]IO to słuchawka o fantastycznym stosunku ceny do jakości, oferując momentami znacznie więcej, niż w swojej cenie powinna. 

 

Porównania:

VS Andromeda - Legenda od Campfire jest naturalnie lepszą słuchawką od obu dziś opisywanych modeli. IO, gdyby delikatnie podciągnąć ilość basu mógłbym z pełnym przekonaniem nazwać baby-Andromeda, natomiast nawet bez tego są zauważalnie do nich podobne. Nie jest to do końca ta jakość, nie jest aż tak muzykalnie i czarująco, ale za 1/4 ceny muszę przyznać, że sam fakt ich porównywania jest dla mnie imponujący.

Polarisy z drugiej strony to absolutna odwrotność zielonych ulubieńców-Znacznie więcej basu, mniej średnicy i mniej rozdzielcza, bardziej jaskrawa góra. Jeżeli macie Andromedy i czasami Was nudzą, przez co rozglądacie się za zupełnie innymi słuchawkami "uzupełniającymi", to Polarisy absolutnie muszę polecić, bo nadadzą się do tego fantastycznie.[img:12]Zdjęcie w komplecie, wszystko jakby podobne, prócz tego europejskiego akcentu w postaci Rai Penta. 

VS Rai Penta - Okej, Rai Penty zrzuciły Andromedy z mojego osobistego tronu, więc wiadomo, że łatwo nie będzie, natomiast na porównanie zdecydowanie warto się zdecydować.
IO mają zauważalnie mniej basu i jest on gorszy jakościowo. Jednak przetwornik dynamiczny, odpowiedzialny za niskie tony to najlepsze, co można w dokanałówkach dostać. W bezpośrednim porównaniu brzmi on apatycznie, leniwie i wstydliwie. Przekazuje dobrą ilość informacji, jest neutralny, ale zdecydowanie brakuje uderzenia i zejścia. Średnica jest zauważalnie (zausłyszalnie?) mniej nasycona i kolorowa, lecz ciężko mieć o to pretensje, Penty są bowiem absolutnym królem tego pasma i szaleństwem byłoby, gdyny stał on w czterokrotnie tańszych IO na tym samym poziomie. Góra to już inna bajka, w Campfire jest zauważalnie bardziej zaakcentowana, obecna i doświetlona. Nie jest co prawda lepsza, gdyż przegrywa kulturą i ogólną projekcją, aczkolwiek dla amatorów jasnego dźwięku może być zwyczajnie przyjemniejsza.

 

Polarisy swoim basem demolują Penty na polu jego ilośći, choć to możnaby napisać o 99% rynku słuchawek dokanałowych. Nie jest to co prawda bas lepszy, bo gorzej różnicuje, jest bardziej jednostajny i narzucający się, ale jeżeli chcecie impreze i prawdziwą dawkę energii, Polarisy zadowolą Was znacznie bardziej. Średnica to już bardzo brutalny i dosadny rewanż Meze nad Campfire, gdyż jest to różnica wielu klas. Naturalność, barwa, nasycenie, szczegółowość - ciężko zdobyć się wręcz na sensowne porównanie tych zakresów. Absolutna deklasacja po stronie Meze. Góra wygląda bardzo podobnie jak w przypadku porównania z IO, czyli jest jaśniej, więcej i bardziej bezpośrednio, lecz gorzej jakościowo. Polarisy są wszakże "jedynie" dwukrotnie tańsze od Meze, a różnica jakościowa niestety dla naszego bohatera jest ogromna. [img:10]Za to Polarisy to słuchawki które kochasz lub nienawidzisz, lecz w przypadku miłości możecie liczyć na niezapomniane i wyjątkowe chwile.

 

Źródło:

Oba modele grają naprawdę dobrze już po podłączeniu do smartfona, aczkolwiek większe wrażenie robią tutaj Polarisy, które swoim basem robią całą robotę, ukazując IO jako wyprane z werwy i zwyczajnie nudne. Sytuacja zmienia się po podłączeniu do DX160 oraz M11 po balansie. IO zyskują muzykalność w wydaniu dostojnym i kulturalnym, gdzie delektować możemy się barwą i kulturą dźwięku. Polarisy natomiast dostają znacznie lepszą kontrolę na basie, wyższą rozdzielczość oraz lepiej doświetloną górę w stosunku do telefonu. Wniosek jest bardzo prosty - IO dajcie coś z akcentem na basie o lekko ciepłej tonacji, aby wyciągnąć z nich prawdziwie magicznie, cudownie i analogowo wręcz brzmiące słuchawki. Do Polarisów najlepiej sprawdzi się coś grającego mocnym konturem z ogromną mocą, aby okiełznać ten szalony przetwornik dynamiczny, a dostaniecie dźwięk niesamowicie rozrywkowy, ekspresyjny.

Oops, i did it again! Tak mogą to skwitować inżynierowie Campfire, słuchając swoich nowych modeli. Kolejny raz pokazali, że są arcymocnym graczem na polu słuchawek dokanałowych, a oba nowe dodatki do oferty są bajecznie wręcz wykonane, grają bardzo ciekawie i mogą się bić z konkurencją bez żadnych kompleksów.

 

Podsumowanie

Model IO dostaje moją najłatwiejszą rekomendację w życiu, za spektakularny stosunek ceny do jakości zarówno pod względem wykonania, wyposażenie oraz samego dźwięku. Jeżeli zależy Wam na średnicy oraz górze, które swoją neutralnością potrafią pozamiatać nawet znacznie droższe słuchawki, to ten zakup jest z gatunku "no-brainer". Odrobinę większy akcent na basie i mógłbym je polecić absolutnie każdemu, gdyż w tej cenie jest to ekstremalnie dobry produkt. A tak pozostaje Wam się jedynie upewnić, czy basu nie będzie zwyczajnie za mało. Jeżeli nie, to będzie to jeden z najlepszych audio zakupów Waszego życia, gwarantuje.

Polarisy natomiast to słuchawki skierowane do bardzo konkretnej grupy odbiorców - wielbicieli grania na bardzo wyraźnym planie litery V, którzy kochają bas. Jak już wspominałem w tekście wyżej, jeżeli lubicie takie granie, Waszym ulubionym gatunkiem jest elektronika i posiadacie odtwarzacz lub wzmacniacz o wysokiej mocy, to Polarisy dostarczą Wam spektaklu, którego nie zapomnicie do reszty życia. Jeżeli jednak jesteś wielbicielem grania naturalnego, z zaakcentowaną średnicą, to od tego modelu powinieneś się trzymać z dala, najlepiej na kilometry, bo to zupełnie nie ta bajka.

[img:11]Wyborowe towarzystwo, trochę Stanów, trochę Chin oraz Rumunii. Audiofilska mieszanka wybuchowa.

 

Campfire IO

Campfire Polaris

Plusy:

-Doskonałe wykonanie
-Bogate wyposażenie
-Subiektywnie piękne
-Bardzo dobra ergonomia
-Genialny stosunek ceny do jakości
-Piękna średnica
-Niemal referencyjna góra

 Plusy: 

-Doskonałe wykonanie
-Bogate wyposażenie
-Subiektywnie piękne
-Bardzo dobra ergonomia
-Monstrualny, świetny bas

-Doświetlona góra

Minusy:

-Niektórym może brakować basu
-Lubią dobre źródło... -...Oraz dobry mastering

Minusy:

-Słabiutka średnica
-Potrafią zakłuć 
-Przeciętna izolacja
-Przy wietrze niemal nieużywalne
-Zdecydowanie nie dla każdego 

 

 

 

 

 




Gdzie kupić?

CAMPFIRE AUDIO CAMPFIRE AUDIO

Dystrybucja w Polsce:

MIP sp. z o. o

tel.: 22 424 8254
adres:
ul. Działdowska 12 01-184 Warszawa

Sklepy muzyczne > CAMPFIRE AUDIO rozwiń listę sklepów

reklama
Copyright © INFOMUSIC 2017
Szanowny Czytelniku
 
 
Aby dalej móc dostarczać Ci coraz lepsze materiały redakcyjne i udostępniać Ci coraz lepsze usługi, potrzebujemy zgody na lepsze dopasowanie treści marketingowych do Twojego zachowania. Poufność danych jest dla INFOMUSIC.PL niezwykle ważna i chcemy, aby każdy użytkownik portalu wiedział, w jaki sposób je przetwarzamy. Dlatego sporządziliśmy Politykę prywatności, która opisuje sposób ochrony i przetwarzania Twoich danych osobowych. 
 
 
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych"). W związku z tym chcielibyśmy poinformować Cię o przetwarzaniu Twoich danych oraz zasadach, na jakich będzie się to odbywało po dniu 25 maja 2018 roku. Poniżej znajdziesz podstawowe informacje na ten temat.
 
Kto jest administratorem Twoich danych osobowych?
 
Administratorem, czyli podmiotem decydującym o tym, jak będą wykorzystywane Twoje dane osobowe, jest INFOMUSIC. Rejestr firm: INFOMUSIC z siedzibą w Gdańsku przy ul. Zielona 20/14  80-746 Gdańsk, Nr ewidencyjny: 112588, Numer VAT: NIP PL 584 2259505, REGON 192 886 210.  Szczegółowe informacje dotyczące administratorów znajdują się w naszej Polityce prywatności 
 
 
Jakie dane są przetwarzane ?
 
Chodzi o dane osobowe, które są zbierane w ramach korzystania przez Ciebie z naszych usług, w tym stron internetowych, serwisów i innych funkcjonalności udostępnianych przez INFOMUSIC,w tym zapisywanych w plikach cookies, które są instalowane na naszych stronach przez nas oraz naszych Zaufanych Partnerów.
 
Jakie są podstawy prawne przetwarzania Twoich danych osobowych?
Podstawą prawną przetwarzania Twoich danych osobowych w celu świadczenia usług, w tym dopasowywania ich do Twoich zainteresowań, analizowania ich i doskonalania oraz zapewniania ich bezpieczeństwa jest niezbędność do wykonania umów o ich świadczenie. Taką podstawą prawną dla pomiarów statystycznych i marketingu własnego administratorów jest tzw. uzasadniony interes administratora. 
 
Komu udostepniamy Twoje dane osobowe?
 
Twoje dane mogą być udostępniane w ramach grupy portali INFOMUSIC.PL. Zgodnie z obowiązującym prawem Twoje dane możemy przekazywać podmiotom przetwarzającym je na nasze zlecenie, np. agencjom marketingowym, podwykonawcom naszych usług oraz podmiotom uprawnionym do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa np. sądom lub organom ścigania – oczywiście tylko gdy wystąpią z żądaniem w oparciu o stosowną podstawę prawną. 
 
Pełna treść w polityce prywatności
 
Gdzie przechowujemy Twoje dane?
Zebrane dane osobowe przechowujemy na terenie Europejskiego Obszaru Gospodarczego („EOG”), ale mogą one być także przesyłane do kraju spoza tego obszaru i tam przetwarzane. 

 
Jakie masz prawa?
 
Prawo dostępu do danych:  
W każdej chwili masz prawo zażądać informacji o tym, które Twoje dane osobowe przechowujemy. Aby to zrobić, skontaktuj się z INFOMUSIC.PL– otrzymasz te informacje pocztą e-mail. 
 
Prawo do poprawiania danych: 
Masz prawo zażądać poprawienia swoich danych osobowych, jeśli są one niepoprawne, a także do uzupełnienia niekompletnych danych.  Jeśli masz konto w INFOMUSIC.PL lub konto portalach grupy INFOMUSIC.PL, możesz edytować swoje dane osobowe na stronie swojego konta. 
 
Szczegółowe informacje dotyczące Twoich praw znajdują się w Polityce prywatności 
 
Dlatego też proszę naciśnij przycisk „ZGADZAM SIĘ, PRZEJDŹ DO SERWISU" lub klikając na symbol "X" w górnym rogu tego oka, jeżeli zgadzasz się na przetwarzanie Twoich danych osobowych zbieranych w ramach korzystania przez ze mnie z Usług  INFOMUSIC, w tym ze stron internetowych, serwisów i innych funkcjonalności, udostępnianych zarówno w wersji "desktop", jak i "mobile", w tym także zbieranych w tzw. plikach cookies przez nas i naszych Zaufanych Partnerów, w celach marketingowych (w tym na ich analizowanie i profilowanie w celach marketingowych). Wyrażenie zgody jest dobrowolne i możesz ją w dowolnym momencie wycofać.
 
Pełny regulamin i Polityka prywatności znajduje sie pod poniższym linkiem. Prosimy o zapoznanie się z dokumentem. https://www.infomusic.pl/page/rodo 
 
Zgadzam się, przejdź do serwisu Nie teraz