Pearl Consequence M1 - nowa odsłona doskonałości

Autor: Marek Knaga • 15 sierpnia 2015
AUDIOMICA LABORATORY Pearl Consequence M114.800 zł
15 sierpnia 2015 08:17
Marek Knaga MARTON
  • Doskonałe ekranowanie wpływające na powiększenie zjawiska czarnego tła.
  • Zwiększenie czytelności zarejestrowanych w nagraniach detali.
  • Kabel potrafiący precyzyjnie pomóc w ocenie jakości nagrania.
  • Kabel dla świadomych miłośników muzyki i posiadaczy sprzętu wysokiej klasy.
  • Porządne, markowe wtyki WBT i staranne wykonanie. Estetyczne opakowanie i konfekcja.
  • Tendencja do wysuwania źródeł na przód sceny.
  • Brak kolorystycznego oznaczenia kanałów.
  • Bardzo sztywny, trudny do wpięcia w systemach, w których "na zapleczu" nie dysponujemy dużą ilością miejsca.

Wobec tego kabla postanowiliśmy postąpić nieco inaczej niż zwykle. Powodem była cena, która jak na polskie warunki jest dość wysoka i oczywiście spowodowała w nas cały szereg pytań a przede wszystkim oczekiwań. Kabel testowaliśmy na dwóch różnych systemach, w dwóch różnych pomieszczeniach odsłuchowych.

Budowa

Interkonekt - podobnie jak większość przewodów z wyższej półki gorlickiego producenta - zapakowany był w tekturowe pudełko, które kryło w swoim wnętrzu drugie, drewniane etui. W środku tradycyjnie znaleźliśmy certyfikat – estetycznie przygotowany dokument, z podpisami pracowników odpowiedzialnych za kontrolę jakości. Jest on dołączany chyba do wszystkich produktów Audiomica. Przewód o średnicy ponad 15 mm okazał się bardzo sztywny. Wiedząc praktycznie wszystko o jego budowie, nawet nas to nie zdziwiło, ale przyznam że ułożenie tak mało podatnego na zginanie metrowego kabla w ciasnych miejscach może być problemem - dlatego przed jego zakupieniem warto  przygotować  nieco więcej miejsca "na zapleczu” systemu.

[img:1]

Kabel sam w sobie jest też dość ciężki, na dodatek na obu końcach założone są, zwiększające dodatkowo ciężar, mufy antystatyczne firmy Acoustic Points. 

Budowę interkonektu Pearl Consequence oparto na przewodzie typu solid core, użyto tu materiału jakim jest miedź długokrystaliczna (OCC) o czystości N7. Podwójne ekranowanie każdego przewodnika oraz dodatkowe ekranowanie całego kabla ma zapewnić 100%-ową ochronę przesyłanych sygnałów przed wpływem pola elektromagnetycznego. Średnica zewnętrzna 15.5 mm wymusiła konieczność zastosowania wtyków WBT.

Tłumiki Acoustic Points produkowane są przez firmę o tej samej nazwie z opatentowanego przez nich materiału o nazwie POM-C AP50. Zapewnia on doskonałą ochronę przed zakłóceniami, które mogą powodować niestabilność pracy lub zmianę parametrów przesyłanego sygnału. Materiały modyfikowane w podobny sposób wykorzystywane są również do konstruowania obudów urządzeń elektronicznych. Spełniają w nich funkcję ekranów, chroniąc urządzenia przed szkodliwymi skutkami oddziaływania fal elektromagnetycznych.

Producent na swojej stronie zapewnia, że czarna tuleja nie służy wyłącznie jako nośnik logotypu. Wykonana z POM-C AP50TM antystatyczna mufa uwalnia powierzchnię przewodu od ładunków. W ten sposób uzyskujemy dodatkowe zabezpieczenie i eliminujemy mikronapięcia elektrostatyczne znajdujące się na powierzchni przewodu.

Starannie wykonane, ręcznie polerowane mufy - jak ponownie informuje producent - z powodu trudnej technologii obróbki materiału, mogą zawierać drobne wady. Szczerze mówiąc nie zauważyliśmy na nich żadnych skaz. Brak idealnie błyszczącej powierzchni na tym materiale nam nie przeszkadza.

Podobnie jak w innych kablach producent nie oznaczył ich czerwonym i czarnym kolorem. Sygnatury te pomagają odnaleźć właściwe gniazdo, tu niestety trzeba uważać aby przypadkiem nie zamienić kanałów. Po odkręceniu korpusu wtyku, widać starannie wykonane luty zabezpieczone białym tworzywem sztucznym. Masa jest elastyczna i szczelnie wypełnia przestrzeń wewnątrz wtyku. Wtyk wykonano tradycyjnie z miedzi, warstwa 24-karatowego złota oraz czarny lakier podkreślają jego klasę. Typowe nacięcia oraz specjalna konstrukcja poprawiają silne połączenie w gnieździe. Dodatkowo wtyk zaopatrzono we wkręt, który po dokręceniu zaciska się wokół izolacji.

[img:3]

Brzmienie

System I – sesja pierwsza
Dla tak poważnego cenowo partnera przygotowania powinny być adekwatne. Przystępując do testu tak wysokiego modelu kabla, postanowiliśmy go wygrzać i później zdemagnetyzować cały referencyjny zestaw z nim włącznie. Po zaparzeniu dobrej, angielskiej herbaty, usiadłem wygodnie i włączyłem muzykę. Nawet nie zauważyłem jak minął mi cały wieczór. Słuchałem muzyki, a usta nie zamykały mi się z podziwu i wciąż sięgałem po kolejne płyty.

System I - sesja druga
Drugą sesję odbyłem na tym samym zestawie. Ponieważ  kabel wypadł bardzo dobrze, postanowiłem sprawdzić go ponownie ze znacznie większym spokojem. Wrażenia z poprzedniej sesji potwierdziły się, ale przyjemność była jeszcze dobitniejsza.

Impresje z pierwszej sesji dotyczy głównie "jasności", jaką wprowadził on do brzmienia. Nie mogę tu użyć słowa "rozjaśnił", dużo bardziej adekwatne jest "wprowadził jasność". Wraz z nią scena uciekła na prawą i lewą stronę a monitory Lipiński L707 przestały stanowić słyszalny element toru.

Do standardowego zestawu płyt dodawałem kolejne nagrania, z nich wyłuskiwałem najbardziej ulubione fragmenty, które odtwarzałem wielokrotnie. Nic nie pomagało, to była sama prawda: te nagrania odtwarzały się w sposób jaki dotychczas nie był możliwy na kablach, które do tej pory uważałem za znakomite.

W praktycznie każdej referencyjnej realizacji usłyszałem szczegóły, które dotychczas albo nie istniały, albo ich obecność była jedynie symboliczna. Płyta Michela Portala wzbogaciła się o kolejne detale. Zarejestrowana i tak z chirurgiczną precyzją perkusja uzyskała kolejne szczegóły. Delikatne uderzenia w hi-hat oddzielały się od ciszy i gasły równie szybko jak powstawały. Pojedyncze akcenty rimshotu zdawały się rozdzielać na dwa pojedyncze uderzenia: jedno o obręcz, drugie o naciąg werbla. Podobnie w muzyce klasycznej: niezależnie od tego czy na scenie obcowaliśmy z dużym składem czy była to kameralna orkiestra, wykonująca dowolną część Czterech pór roku Vivaldiego. Każdy muzyk siedział na swoim ustalonym miejscu, każdy z własnym instrumentem, wydającym tylko ten jeden najpotrzebniejszy w danej chwili dźwięk.

Przestrzeń.
To cecha charakterystyczna wszystkich kabli Audiomica, które miałem w swoich rękach. Poprzednio opisywałem dwa nieco tańsze modele i moje impresje przy Pearl Consequence pokryły się z tamtymi spostrzeżeniami. Wszystko zgadza się w płaszczyźnie horyzontalnej, ale przesunięcia całej sceny muzycznej do przodu jest tak charakterystyczne, że nie można go nie zauważyć. Każdy kto był na koncercie muzyki klasycznej potrafi zapewne przywołać wspomnienie o tym jak usytuowana jest względem słuchacza orkiestra. W momentach skrajnie niekomfortowych siedzimy za plecami dyrygenta – zdarza się tak gdy sala jest mała. Normalnie ta odległość jest dość rozsądna i nagrania wiernie ją odwzorowują. Inaczej jest oczywiście z muzyką rockową czy jazzem – tu czasami wokalista siedząc lub stojąc przez składem wychodzi do publiczności – wówczas jego namacalna obecność w pokoju może być nawet zaletą. W końcu możemy wyobrazić sobie, że dotykamy Diany Krall albo słyszymy, jak siedząca na barowym hokerze Rebeca Pidgeon kręci się w studio.

Jeśli ktoś lubi takie wrażenia i jednocześnie szuka nowego kabla analogowego to niech przestanie tracić czas bo rozwiązanie problemu "czym połączyć DAC ze wzmacniaczem" być może właśnie zostało znalezione.

System II - Czarne tło.
Ponieważ byłem ciekaw jak Pearl sprawdzi się w innym systemie skorzystaliśmy z jeszcze lepszego zestawu. Przed nami stanęły kolumny Wilson Audio z okablowaniem Synergistic Research. Pomyślałem oczywiście, że jeśli wszystko co usłyszałem poprzednio powtórzy się, to będzie to potwierdzenie prawdy o tym kablu.

I zasadniczo tak się stało. Na tych samych nagraniach jeszcze wyraźniej zaznaczyła się separacja pomiędzy kanałami. Spowodowało to morfologiczne oddzielenie dźwięków poszczególnych instrumentów, co w efekcie końcowym pozwoliło usłyszeć detale, które dotychczas były ukryte. Ale oprócz separacji pojawiło się coś, na co czekają najbardziej świadomi audiofile: czarne tło. Zjawisko to nie jest do końca jednoznacznie zdefiniowane. W sieci pojawiają się próby jego opisu, sporo jest też nadużyć, w których przy tańszych systemach próby żonglowania nim mają za zadanie podnieść ilość sprzedanych egzemplarzy sprzętu. Stosujemy drogie kondycjonery, listwy, przewody, pamiętając, że najważniejszym elementem który potrafi je wywołać jest zasilanie. Zazwyczaj przy dobrym systemie muzyka sprawia większą przyjemność - likwidacja zakłóceń i mikroszumów powoduje zostanie samej muzyki i na polu bitwy pozostaje sam zarejestrowany materiał - jednym słowem pozostaje nam więcej muzyki w muzyce.

Wiadomo, że każdy zestaw - a w szczególności kable - narażone są na oddziaływanie - degradujących czystość brzmienia - zakłóceń. O ile w sprzęcie najwyższej klasy producenci radzą sobie z tym stosując dość drogie technologie ekranowania praktycznie wszystkiego, o tyle w kablach nakłady na ekrany mogą być niewspółmierne do wartości samego produktu. Inaczej mówiąc, dobrze ekranowany kabel sporo kosztuje, a jego cena jest zazwyczaj pochodną ilości i jakości wykonania ekranów. Pamiętajmy jednak, że niezwykle wrażliwym elementem, jest tor zasilania. Zazwyczaj przy dobrym systemie słuchanie muzyki sprawia nam większą przyjemność - likwidacja zakłóceń i mikro szumów powoduje, że na polu audiofilskiej bitwy pozostaje sam zarejestrowany materiał - jednym słowem pozostaje nam więcej muzyki w muzyce.

Wracając do naszego testowanego kabla: wszystko wskazuje na to, że ekrany w Pearl-u doskonale sobie radzą. Muzyka dociera do nas w nieskrępowany sposób, słychać ją bardzo analitycznie, wybija się na tle „nicości“, a wszystko co ją tworzy pozbawione jest nielubianych artefaktów. Czym jest zatem magiczne czarne tło? To nic innego jak fragment przestrzeni 3D, która zawarta jest między źródłami dźwięku. Przestrzeń ta powinna być pusta, innymi słowy nie powinno tam być niczego co nazywamy artefaktami, które zakłócają czysty odbiór dźwięków. Ta pustka określana jest właśnie mianem czarnego tła. Bez wątpienia każdy system z wyraźnie zaznaczonym czarnym tłem możemy określić mianem systemu wysokiej klasy. Czarne tło najlepiej objawia się w nagraniach z dużą ilością powietrza i nie jest to wyobrażenie przestrzeni generowanej przez system. Najłatwiej będzi to zobrazować konretnym nagraniem. Proszę sięgnąć po płytę Reference Recordings  Rachmaninoff - Symphonic dances (RR-96CD) albo Nagranie Mephisto&Co tego samego wydawnictwa (RR-82CD).

Słuchając tych nagrań ciśnie się tu na usta słowo „współobecność“ to znaczy taka sytuacja, w której podczas słuchania ma się wrażenie przebywania z muzykami w tej samej przestrzeni. Jeżeli sprzęt, którego używamy jest bardzo dobry i potrafi oddać czarne tło to Pearl potrafi podkreślić jego istnienie. I to jest największy plus tego kabla.

Zmierzając do konkluzji, to pierwsze co warto napisać jako podsumowanie to miłość lub nienawiść”. Jeśli na półce stoją płyty z dobrą muzyką, ale przypuszczasz, że są one kiepsko zrealizowane i na dodatek szukasz sposobu, aby zrobić trochę miejsca dla nowych wydawnictw - to Pearl będzie doskonałym pretekstem. Nagrania Reference Recordings, które i tak są doskonałe, brzmią wspaniale. Muzyka otrzymuje solidny fundament, na nim budują się kolejne piętra audiofilskich schodów do nieba“.

Na nagraniu Czterech Pór Roku DIVOXA miałem wrażenie obcowania ze wspaniałym zespołem Giuliano Carmignola. Z II częścią "Queen of Sheba" w pełni radzi sobie  rzadko który zestaw. Dynamika tego utworu, faktury i plany tworzone przez sekcję dętą to wyzwanie zarówno dla zestawów głośnikowych, wzmacniacza jak i źródła - słaby kabel może w tym wypadku popsuć efekt dobrej realizacji.

Niestety na płytach, które nie reprezentują tego poziomu, obnażenie niedociągnięć powoduje chęć natychmiastowego wyłączenia muzyki. To częsta sytuacja gdy najsłabszym elementem toru muzycznego jest nagranie. Holografia tego kabla pokazuje nieprzemyślane decyzje realizatora i producenta, muzyka męczy, a wokaliści, potrafią wyskoczyć z planu wprost na siedzących spokojnie na kanapie słuchaczy... np. Tom Waits... szkoda, że tak to zostało nagrane, bo bardzo lubiłem tę płytę.

Podsumowanie

Na tym portalu jest cykl materiałów pod tytułem Polak Daje Radę. Kabel Pearl Consequence powinien zajmować tam zaszczytne miejsce. Niestety nie można zajrzeć do środka i zaspokoić ciekawości w czym tkwi magia. Najwyraźniej połączono tu wszystkie elementy w całość: przewód, solidny i przemyślany system ekranowania i wtyki. Jest to produkt wysokiej jakości, dla świadomych wartości nagrań i posiadanego sprzętu audiofilów. O zamożności wspominać nie warto bo jest to niezwykle relatywna cecha. Pojawiają się na polskim rynku produkty droższe i tańsze i doskonale wiem, że nie zawsze ilość zer w cenie jest gwarancją satysfakcji.

Pearl w rękach nieobytego z audiofilską jakością melomana będzie tylko i wyłącznie interkonektem. Pearl powinien spinać godnych siebie partnerów: źródła, które wykazują się głęboką analitycznością i holografią, szybkie i precyzyjne wzmacniacze oraz doskonale radzące sobie z przestrzenią zestawy głośnikowe.

Tak jak wspominałem słuchanie muzyki z tym kablem może stanowić wielką przyjemność. Warunek jest taki, że towarzyszący mu sprzęt to urządzenia wysokiej klasy, a nagrania zrealizowane będą na wysokim poziomie. Inaczej może to być moment objawienia bolesnej prawdy o części naszej płytoteki.

... miłego słuchania

reklama
Copyright © INFOMUSIC 2016